_________________________________________________________________________________
Londyn, 8 czerwiec 2012r.
Oczami Rudej
R: Kamila rusz się, bo spóźnię się do pracy- waliłam w drzwi
od łazienki.
K: No już chwilka- po chwili wyszła z drzwi, średniego
wzrostu dziewczyna. Miała rozpuszczone długie blond włosy, sięgające jej do klatki
piersiowej i była ubrana w niebieskie jeansy, biały sweterek z podwiniętymi do
łokci rękawami, pod szyją miała zawiązaną chustkę w panterkę i do tego
paznokcie w kolorze sweterka.
K: No już proszę- uśmiechnęła się mnie i przepuściła mnie w
drzwiach. Jak zawsze było od niej czuć Gianfranco Ferre. Przez chwile wczułam
się w zapach, a gdy się ocknęłam wzięłam rzeczy i poszłam do łazienki. Wzięłam
prysznic, lekko się pod malowałam (puder, cień i tusz) i ubrałam się w ciemne
jeansy, do tego zwykły kremowy sweterek, również podwinęłam sobie rękawy i do
tego dodałam kolczyki serduszka i zegarek z brązowym paskiem i flagą Wielkiej
Brytanii na szkiełku.
Oczami Pami
Jak zawsze byłam pierwsza na dole, a z góry słychać gadanie
dziewczyn. Ubrana w bordowe spodnie, beżowy sweterek z dziurami i w czarnych
butach za kostki wyszłam przed dom po pocztę.
P: Rachunki, rachunki, Ruda, Kama… bla bla bla… o coś dla
mnie- spojrzałam na duży list zaadresowany na Paulie Scherwadzky - Hmm… ciekawe, co to?- Otworzyłam
kopertę i spojrzałam na pierwsze słowa listu, oczywiście wszystko po angielsku.
Droga Paulino Scherwadzky
Miło jest nam ciebie poinformować o tym, że została pani
przyjęta na starz fotografii dla magazynu VOGUE…
Po tych słowach zaczęłam piszczeć.
Oczami Kamili
P: Aaaaaaa…- usłyszałam wrzask Pauliny.
K: Pewnie znów zobaczyła pająka- powiedziałam sama do
siebie. Wyszłam ze swojego pokoju i kierowałam się na schody. Gdy nagle wbiegła
na mnie, zdyszana Paulina.
P: Nie uwierzycie, co się stało.
R: No nie, ale pewnie zaraz nam powiesz- powiedziała Ruda
wychodząc z toalety rozpuszczając swoje rude długie włosy z koka.
P: Macie i czytajcie- pomachała nam przed twarzami kartką
papieru.
Wzięłam ją i zaczęłam czytać razem z Rudą.
R: No to mamy, co oblewać dziś wieczorem.
Wszystkie się zaśmiałyśmy.
Oczami Rudej
Była 9:30 o 11 musiałam być na
planie do mojego filmu.
R: Kiedy masz pierwsze
spotkanie?- Spytałam się niziutkiej dziewczyny o brązowych krótkich włosach.
P: Jutro o 11.
R: Mam nadzieję, że nie zaśpisz-
zaśmiałam się z małego śpiocha.
P: Na pewno nie- pokazała mi
język.
R: Dziś oblewamy twój rozpoczęty
starz, mój pierwszy dzień na planie i Kamili pierwszą sesje zdjęciową. Na razie
szczęście nam sprzyja, dziewczyny korzystajmy- uśmiechnęłam się i przytuliłyśmy
się wszystkie razem.
R: Kama podwieźć Ciebie?
K: No mogłabyś mnie po drodze
wyrzucić obok studia.
R: Okej, to jedziemy. Paulina
zrób dziś jakieś zakupy.
P: Dobra- usłyszałam z kuchni
głos mojej przyjaciółki.
Wsiadłyśmy w samochód i
ruszyłyśmy. W radiu leciała piosenka, która wpadła mi w ucho.
Baby You
light up my world like nobody else
the way
that you flip your hair gets me overwhelmed
but when
you smile at the ground it ain't hard to tell
You don’t
kno-o-ow
That's what makes you beautiful!
That's what makes you beautiful!
R: Wpada w ucho. Ciekawe, kto to śpiewa?
K: One Direction.
R: Ten zespół z X faktora?
K: No nieźle się wypromował.- Spojrzałam na nią i pokiwałam
z zachwytem głową.
R: Pokarzesz mi ich potem.- Kama uśmiechnęła się do mnie.
Potem cały czas nuciłam tą piosenkę.
Oczami Kamili
K: Tu możesz mi wysadzić.
R: Okej- włączyła kierunkowskaz i zaparkowała na poboczu.
K: Dzięki wielkie- powiedziałam i dałam jej buziaka.
R: Nie ma, za, co –zaśmiała się pokazując język – Leć już,
bo się spóźnisz.
Wyszłam z samochodu i patrzyłam się jak Ruda odjeżdża. Potem
skierowałam się do studia. Miała być to sesja jesienna. Więc nie ma, co się
bać- powtarzałam sobie. Weszłam do wielkiego budynku.
Recepcjonistka: Dzień dobry. W czym mogę pomóc? –Zapytała.
K: Ja przyszłam na sesje zdjęciową. Moje nazwisko Luddington
- kobieta pogrzebała w notesie i spojrzała na mnie.
Recepcjonistka: A tak, proszę za mną. –Prowadziła mnie
korytarzami, aż doszliśmy do drzwi. Otworzyła je, a moim oczom ukazało się
mnóstwo dziewczyn, krzątających się po studiu.
Kol: No nareszcie jesteś- powiedział mężczyzna w fajnej
fryzurze – Czekaliśmy na Ciebie. Moje imię Kol.
Zaprowadził mnie do makijażystów, stylistów i fryzjerów.
Spojrzałam się w lusterko i zobaczyłam inną siebie. Nawet dobrze mi w tym
kolorze- pomyślałam i uśmiechnęłam się.
Byliśmy na dachu, wszędzie były liście we wszystkich
kolorach. Stanęłam na środku z trzema innymi dziewczynami. I zaczęłyśmy sesje.
Oczami Pami
Usłyszałam jak dziewczyny wyjeżdżają samochodem i zamykają
bramę. Zapowiadał się kolejny długi dzień. Nie mogłam się doczekać jutra, więc
będzie mi się jeszcze bardziej dłużył. Usiadłam na kanapie z talerzem kanapek i
zaczęłam powoli przegryzać. Wzięłam laptopa i odpaliłam go. Trzeba sprawdzić
twittera. Nic, nic i jeszcze raz NIC ciekawego… Włączyłam sobie MTV i
przeglądałam nasze stare zdjęcia. Nie mogłam powstrzymywać się od śmiechu, gdy
się na nas patrzyłam. Tyle wspomnień z Polski i z Londynu i z wielu innych
miast, w których mieszkałyśmy. Siedziałam tak z 1,5 godziny wspominając stare
czasy, gdy nagle dostałam sms od Kamili.
*Przyjechałabyś po mnie za 2 godziny? Czy masz jakieś inne
plany?*
Szybko wystukałam w klawiaturę:
*Nie mam żadnych, przyjadę.J *
Spojrzałam na zegarek 14:35. Hmm… akurat pójdę na zakupy.
Wstałam z łóżka, wyłączyłam telewizor i poszłam założyć buty, następnie zarzuciłam
na siebie materiałową kurtkę do połowy ud w kolorze khaki z czarnymi skórzanymi
rękawami. W torebkę wsadziłam portfel, telefon, klucze i inne babskie rzeczy.
Zamknęłam drzwi i wzięłam drugi samochód, który stał w garażu.
Jechałam 10 min. aż w końcu dojechałam do wielkiego
supermarketu. Były straszne tłumy, ledwo, co zaparkowałam. Wyszłam i
rozejrzałam się. Tyle młodych dziewczyn biegło i piszczało. O co chodzi?-
spytałam samą siebie. Po czym wzruszyłam tylko ramionami i skierowałam się do
sklepu. Po drodze wbiegły na mnie 2 niskie dziewczyny ok. 13 lat.
Przeprosiły mnie, po czym pobiegły dalej. Weszłam do sklepu
wzięłam wózek i zaczęłam przechadzać się po kolejkach. Już miałam większość
rzeczy: mleko, jajka, banany, jabłka, chleb tostowy i do kanapek, ser, serki,
bita śmietana, Nutella, kakao, lody, mąka, cukier, parę paczek chipsów i dużo
batonów, lizaków, czekolady i innych słodkości oraz marchewki bez, których Ruda
nie mogła by żyć. Kierowałam się w stronę rzędu z płatkami śniadaniowymi. Dobra
dla Rudej chocapic duo dla mnie i Kamili Fitness. Wsadziłam do wózka kuleczki
Rudej i gdy sięgałam po swoje usłyszałam wrzask.
Z: Uwaga!
Potem wszystko działo się szybko. Odwróciłam się i ujrzałam
pędzącego na wózku chłopaka. Jechał w moim kierunku nie zdążyłam nic zrobić i
wpadł na mnie. Razem wylądowaliśmy na ziemi. Chłopak szybko się ogarnął, pomógł
mi wstać, podniósł wózek i wszystkie rzeczy, które z niego wypadły.
Z: Przepraszam Ciebie, przepraszam, przepraszam- powtarzał w
kółko, a ja mu się tylko przyjrzałam. Miał czarne włosy postawione w górę i
ciemną karnację. Ubrany był w bejsbolówkę i zwykłe jeansy.
P: Nic nie szkodzi- pomasowałam się tylko w plecy, miejsce,
w którym czułam ból.
Z: Bardzo Cię boli? Naprawdę przepraszam. Wiszę Ci masarz.-
Uśmiechnął się do mnie a ja odwzajemniłam uśmiech- Mam na imię Zayn.
P: A ja Paulina- podaliśmy sobie ręce. Chłopak wpatrywał się
we mnie przez chwilę, po czym jeszcze raz się uśmiechnął i pobiegł do grupki
chłopaków i razem weszli w rząd obok. Słyszałam jak gadali… o mnie. Lekko się
zdziwiłam i choć nie powinnam tego robić, ciekawość jednak zwyciężyła i troszeczkę
ich podsłuchałam.
Chłopak: Czemu nie wziąłeś od niej numeru?
Z: Przecież mam dziewczynę.
Chłopak: Perrie? Daj spokój, w kółko się kłóćcie, a jak ona
Ci się podoba to mogłeś zagadać.
Z: Już jest za późno.
Chłopak: Nie jest przecież na pewno nie zdążyła jeszcze
wyjść.
Z: Dajcie spokój i tak bym się jej nie spodobał, a po za tym
nie sądzicie, że ona może polecieć na moją kase?
Chłopak: Nie wyglądało na to, że Ciebie zna.
Ciekawe, o jakie kamery mu chodzi? Trochę się zamyśliłam i
oczywiście musiało się coś wydarzyć. Tak jak myślałam oparłam się o szawkę, która się rozwaliła. Wszystkie płatki spadły z niej, więc chwyciłam swoje ulubione i
udałam, że to nie ja. Mam nadzieję, że mnie nie zauważyli, miałam racje, gdy
się odwróciłam ich już nie było. Uff…- odetchnęłam i poszłam dalej. Podeszłam
do kasy i zapłaciłam. Na szczęście wszystko uszło mi na sucho. Wychodząc ze
sklepu zobaczyłam Zayna i jego przyjaciół wokół dziewczyn. Rozdawali im
autografy. Dziwne. Zayn spojrzał się na mnie, ale ja odwróciłam wzrok. Doszłam
do samochodu wsadziłam zakupy i odstawiłam wózek. Dochodziła 16:30, więc
stwierdziłam, że od razu pojadę po Kamile.
~*~
Dziewczyna już na mnie czekała. Wgramoliła się do samochodu
i dała mi buziaka.
P: Nie uwierzysz, co mi się dziś przytrafiło.
K: No opowiadaj- popędziła mnie.
Powiedziałam jej wszystko.
K: Hahahaha… Dobrze, że nie musiałaś płacić za to wszystko,
co zepsułaś.
P: Ja mogłam stracić życie, a ty się o meble martwisz?
Dojechałyśmy do domu i rozpakowałyśmy rzeczy. Po 10 min.
przyjechała Ruda.
R: Puk puk. Siema dziewczyny to, co dziś oblewamy-
wyciągnęła za siebie szampana i wszystkie zaczęłyśmy się śmiać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz