środa, 21 listopada 2012

Pami :)

Cześć tutaj Pami. Dalsza część mojego imagina. 



*Chodziłam po lesie, upajałam się pięknym widokiem drzew i biegnących saren. Byłam cała wypełniona euforią, czułam się jak w niebie. Gdy myślałam że lepiej już być nie może, podszedł do mnie bardzo przystojny chłopak. Twarzy nie było widać za bardzo, ale wiedziałam że jest nieziemsko piękny. Jedyne co zauważyłam to blond pasemko na jego grzywce. Powoli zbliżał się do mnie.
P: Kim jesteś? – Spytałam, lecz on objął mnie w pasie i kazał mi być cicho. Zrobiłam co kazał, obserwowałam każdy jego ruch. Wszystko robił powoli i z gracją. W końcu pocałował mnie, na początku był to niewinny pocałunek lecz z czasem zmienił się w namiętną bitwę….*
M: Wstawaj! Ile razy mam cię budzić?! – krzyknęła. Boże czemu… - Jakiś chłopak po ciebie przyszedł, mówi że się znacie. Mam mu wierzyć?
P: Tak, już wstaje. Puść go do domu. – Poszłam do łazienki w celu przygotowania się do szkoły. Po 15 minutach, gotowa wyszłam z pomieszczenia.  Ubrana byłam w szarą bluzkę, czarne lekko porwane spodnie i Czarny wyciągnięty sweter. Nigdy nie wyglądam dziewczęco, nawet jak mam na sobie sukienkę. Nałożyłam torbę na ramie. – Idziemy? – Podniosłam lekko brwi. Kiwnął głową pokazując że się zgadza i pobiegliśmy do szkoły. Jak się okazało Angielski i Matematykę mamy razem. Pierwszy w-f, jak ja go nienawidzę. Ruszyłam w stronę szatni żeby się przebrać. Będę musiała skombinować jakieś zwolnienie na cały rok pomyślałam. Lekcja się zaczęła, schowana z tyłu błagałam żeby nikt mnie nie zauważył, wtedy bym mogła szybko uciec. Mój plan zawiódł, gdyż ruda dziewczyna wskazała na mnie i musiałam dojść do jej grupy. Po skończeniu wyborów, czas było na grę. Wszystkie dziewczyny latały po boisku, oprócz mnie. Tylko ja stałam jakby stopy wrosły mi w ziemie, stałam i czekałam aż ta lekcje szybko się skończy. Gwizdek, nareszcie…
Nw: No to grupa 1 zostaje, gracie z chłopakami. – CO?! Wszystkie dziewczyny zadowolone, zaczęły poprawiać swoje włosy i makijaż. A chłopaki… Bezlitosne bestie, czekali pewnie aż nadejdzie ten czas połapania „niechcący” lasek za tyłek, bądź za inne części ciała. Gra się zaczęła, wszyscy zaczęli biegać. Zajęta swoim światem nawet nie zauważyłam krzyków w moją stronę… Aż nagle nie wiadomo kiedy, leżałam na podłodze. Czułam lekkie zawroty głowy i masę spojrzeń na moim ciele. Wstałam i szybkim krokiem wyszłam z  Sali. Jak zawsze kurwa… Resztę lekcji spędziłam w szatni. Po dzwonku udałam się do stolika, gdzie czekał już na mnie Tate. Usiadłam obok niego i zaczęłam mu opowiadać o ostatnim wydarzeniu.
T: Nie wiesz kto to zrobił? – rozłożyłam ręce pokazując że nie. Nastała cisza, rozglądając się zauważyłam rudowłosą dziewczynę  z w-fu. Całowała się z jakimś chłopakiem.
P: Kim są te osoby. – Skinęłam głową na stolik przy którym siedziała dziewczyna z chłopakiem i z innymi osobami.
T: To jest nasza szkolna elita. No więc tak opowiem Ci o wszystkich. Rudowłosa dziewczyna to Ever Bloom, jej chłopakiem jest słynny wokalista zespołu One Direction Louis Tommilson. Obok ich siedzi siostra Ever – Vivien, także jej chłopakiem jest wokalista zespołu Harry Styles. Na stole siedzi Niall Horan i Liam Payne, niestety zajęci także – zrobił smutną minę po czym się zaśmiał – Oni też należą do zespołu. A na końcu, Zayn Malik jedyny wolny z zespołu.
P: Och to dlatego siedzi przy nim tyle dziewczyn. – Podrapałam się po nosie. Porozmawialiśmy jeszcze chwilę i poszłam na lekcję.
Te 4 lekcje, minęły strasznie wolno. Nie obyło się bez wyśmiewania się ze mnie. Teraz czeka mnie ostatnia lekcja – biologia. Weszłam do klasy, usiadłam jak zawsze z tyłu i rozpakowałam się.
Z: No i znowu. Myślałem że się nauczyłaś że ja tu siedzę. – Spojrzał na mnie.
P: Jak już wcześniej mówiłam, byłam tu pierwsza. -spoczął  obok mnie.
Z: Chciałbym cię też przeprosić, za to że dostałaś dzisiaj ode mnie piłką. Nie było to celowe – Powiedział po czym się uśmiechnął.
P: Nie ma sprawy – cicho burknęłam.
Z: Umiesz na kogoś patrzeć, czy zawsze taka jesteś?  - Odwróciłam się w jego stronę i spojrzałam na niego. Wielkie brązowe oczy, czarne włosy z blond pasemkiem na grzywce. Kogoś mi przypomniał lecz nie wiem kogo. – Od razu lepiej – Pokazał szereg swoich śnieżno-białych zębów. – To teraz powiedz mi jak masz na imie – W tym samym czasie przyszła pani od biologii. Nie odpowiedziałam, nie miałam zamiaru dostać przez niego uwagi a co najgorsze żebym była w centrum uwagi całej klasy. Pani zrobiła nam kartkówkę, na szczęście była łatwa więc oczekuję dobrej oceny. Po dzwonku szybko się spakowałam i wyszłam. – Ej! Czekaj! – Ktoś podbiegł do mnie łapiąc mnie za ramię. – Nie odpowiedziałaś mi na pytanie, no więc jak masz na imię? – Podniósł wysoko brwi.
P: Pauline.
Z: Bardzo ładne imię, ja jestem Zayn ale pewnie to wiesz – puścił mi oko i poprawił swoją stojącą grzywkę.
P: Mogę już iść? – Niecierpliwie zapytałam.
Z: Tak, ale najpierw… – Objął mnie i wpił się w moje usta. Wystraszona, próbowałam go odepchnąć. Był za silny, po chwili puścił mnie i uśmiechnął się. – świetnie całujesz – podgryzł wargę. Oburzona, wybiegłam ze szkoły. Tam czekał na mnie Tate.
T: Gdzie byłaś? –Przytulił mnie.
 P: Zapomniałam książek, przepraszam. – Skłamałam. Nie miałam zamiaru opowiadać nikomu o tym zdarzeniu. W OGÓLE CO TO BYŁO?!
T: No dobrze, to idziemy? – Podniósł brew.
P: Tak tak – uśmiechnęłam się lekko. Szliśmy powoli, jak zawsze rozmawialiśmy o wszystkim. Strasznie lubiłam z  nim spędzać czas, to pierwsza taka osoba. Gdy już doszliśmy do domu, pożegnałam się z wysokim blondynem i poszłam do domu. Pobiegłam schodami na górę i zamknęłam się w pokoju. Odrobiłam lekcje i był już wieczór. Postanowiłam że obejrzę jakiś film.  Po 30 minutach zasnęłam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz