Cześć tutaj Pami. Jak na razie mój imagin zawieszam. Zresztą i tak nikt tego nie czyta :o
Ranek. O co chodziło
Zaynowi wieczorem? To było dziwne. Nagle sobie przypomniałam o
Tate’cie. Oby nic mu się nie stało… Inaczej sobie nie daruje. Odwróciłam się
na bok, nie ma Zayna. Wstałam, poszłam poszukać chłopaka. W łazience go nie ma,
w salonie też, może na tarasie? Tam poszłam, siedział i palił papierosa.
P: Nie ładnie tak – Podchodziłam do niego powoli, on tylko
się zaśmiał. Usiadłam na jego kolanach, wzięłam papierosa i zaciągnęłam się. Po
chwili wypuściłam dym z ust i oddałam papierosa Malikowi.
Z: Nie znałem cię od tej strony. No, no. – Przygryzł wargę.
P: Jeszcze dużo o mnie nie wiesz, kochanie. – Uśmiechnęłam
się. Potem poszłam się przebrać i Zayn zawiózł mnie do domu, ładnie się
pożegnałam i poszłam w swoją stronę. Złapałam za klamkę, lecz okazało się że
drzwi są zamknięte. Niedziela a mamy w
domu nie ma? Sprawdziłam komórkę,
wczoraj napisałam że wrócę dzisiaj może mi odpisała. Tak było. Napisała że
idzie dzisiaj do spa. O jak miło, znowu
sama w domu. Tate! Muszę do niego iść! Wybiegłam z domu, przeszłam na drugą stronę. Zadzwoniłam dzwonkiem.
MT: W czym mogę pomóc? – Otworzyła, blondynka o typowo
filmowej urodzie.
P: Dzień Dobry jest Tate?
MT: Jest, proszę wejdź. – Uśmiechnęła się. Była ubrana w
niebieską sukienkę z białym kołnierzykiem. Zaprosiła mnie do środka. – Tate!
Ktoś do Ciebie! – Krzyknęła. Zaprowadziła mnie do kuchni. Tam siedziała
dziewczynka z czarnymi włosami. – To
jest moja córka, Morgan. Morgan przywitaj się ładnie z koleżanką Tate’a.
M: Dzie- dzień dobry – Uśmiechnęła się i podała mi rękę.
Zrobiłam to samo.
MT: Ma zespół Downa, ale jest bardzo mądra. Chcesz herbaty?
P: Nie dziękuję. – Czekałam z niecierpliwością na blondyna.
W końcu zszedł. Zszokowany moją obecnością spytał się.
T: Co tu robisz?
P: Przyszłam do ciebie. Możemy porozmawiać?
T: Chodź – Pobiegł na górę a ja za nim. Byliśmy w jego
pokoju. W tle leciało the rapture. – więc co chciałaś?
P: Jak się czujesz? Nic Ci się nie stało? Kto to był? –
Zadałam te trzy pytanie, choć w głowie miałam ich o wiele więcej.
T: Jest okej. Ale myślę że nie powinniśmy się już
przyjaźnić.
P: Słucham? – Nie mogło do mnie dotrzeć, co przed chwilą
powiedział.
T: Po prostu nie możemy. Za dużo kłopotów ze mną, ja… Ja
jestem narkomanem. – Nie mogę w to uwierzyć. Przecież… No ale…
P: Proszę cię, nie mogę cię stracić. – Chciałam go przytulić
ale odsunął się. Spuściłam głowę w dół.
T: Powinnaś już pójść. Przepraszam. – Zaprowadził mnie do
drzwi. Zdruzgotana zeszłam na dół i wyszłam z jego domu. Powoli przechodziłam
przez ulicę, odwróciłam się tylko raz, zauważyłam Tate’a przy oknie. Leciały mu
łzy, widziałam. Westchnęłam i poszłam do mnie. Miałam ochotę popływać, wzięłam
strój, przebrałam się i wskoczyłam do wody. Całe szczęście że basen mam za
domem. Pływałam dotąd kiedy nie stałam się jedną wielką zmarszczką. Cała mokra
wbiegłam do domu, okryłam się ręcznikiem. Otarłam się i ubrałam w świeże
ubrania. Usiadłam na kanapie i włączyłam tv. Akurat leciał jeden z moich
ulubionych seriali „Misfits”. Nagle poczułam wibracje w telefonie, na
wyświetlaczu widniała mała koperta. Otworzyłam skrzynkę odbiorczą, był to sms
od Zayna, a raczej mms. Ściana ze zdjęciami, zauważyłam kilka naszych z
wczoraj. Uśmiechnęłam się do telefonu i włożyłam go z powrotem do kieszeni.
Ale mnie wszystko
boli… Obudziłam się, zasnęłam na
kanapie. Super. Po chwili poczułam zapach gofrów. Wstałam i ruszyłam do
kuchni. Na stole leżały pyszne gofry oblane czekoladą.
M: Siadaj to dla ciebie. – Uśmiechnęła się.
P: Ty nie jesz?
M: Ja już jadłam. – Podniosłam do góry ramiona a potem je opuściłam i
wzięłam się za jedzenie. Po chwili talerz
był pusty, zaniosłam go do zmywarki. Pobiegłam schodami do mojej
łazienki w celu przygotowania się do szkoły.
Po godzinie byłam już gotowa. Wyszłam z łazienki, w pokoju nie było
Tate’a… Będę musiała się przyzwyczaić. Wzięłam torbę, pożegnałam się z mamą i
wyszłam z domu. O dziwo tam czekał na mnie Zayn, oparty o swojego czarnego
mustanga. Od razu uśmiech namalował mi się na twarzy. Podbiegłam do Malika, on mnie objął w pasie.
Popatrzyłam się w jego piękne, głębokie oczy. On przejechał wierzchem dłoni
przejechał po moim policzku.
Z: Cześć kochanie. – Dał mi buziaka.
P: No cześć – Objęłam go wokół szyi. Wszystkiemu
przypatrywała się moja mama.
M: Bo się spóźnicie! – Krzyknęła zza okna. Od razu się
odwróciłam, policzki mi się zarumieniły od wstydu. Zayn zaczął się śmiać i
poszedł na miejsce kierowcy a ja usiadłam obok niego. Ruszyliśmy, w radiu
leciała piosenka którą skądś znałam. Zayn zaczął ją nucić.
P: Znasz tą piosenkę?
Z: No jasne, śpiewam w niej.
– Spojrzał na mnie.
P: Co? Przecież słyszałam twoje piosenki z one direction.
Z: No właśnie – Pogłośnił muzykę – o akurat moja zwrotka –
Wsłuchiwałam się dokładnie, jego głos zupełnie inaczej brzmiał gdy śpiewał.
P: Ładnie śpiewasz – Uśmiechnęłam się do niego. – Chociaż
piosenka mi się nie podoba – pokazałam mu język.
Z: O a to czemu? – Zrobił śmieszną minę.
P: Nie mój gust. – Słońce mocno świeciło więc założyłam
okulary. Byliśmy już na parkingu przed szkołą.
Z: Eh, teraz będziesz musiała słuchać mojej muzyki. – Zrobił
minę cwaniaka. Wyszedł i otworzył mi drzwi.
P: Mam jeszcze słuchawki – Zaśmiałam się. Malik zmarszczył
brwi i przymrużył oczy pokazując że się obraził. – Oj kochanie – Dałam mu
buziaka. Od razu się rozpromienił. – Jesteśmy trochę za wcześnie wiesz?
Z: Wiem, jakoś zawsze przyjeżdżam tak. Wtedy mogę pomyśleć o
wszystkim.
P: Będę Ci w takim razie przeszkadzać.
Z: Ty mi nigdy nie przeszkadzasz – Pocałował mnie. Położyłam
moją dłoń na jego policzku.
V: No ładnie, ładnie gołąbeczki – Zaśmiała się z Ever i
chłopakami. Odsunęliśmy się od siebie.
Z: Czy ja wam przeszkadzam jak się całujecie?! – Krzyknął.
V: No właśnie tak – pokazała mu język.
Z: To już dzisiaj drugi raz no – Zrobił minę zbitego psiaka.
E: Biedny Ty – Przytuliła go. – Jeszcze zdążycie się na
obściskiwać. Spokojnie – Uśmiechnęła się.
Lo: To co idziemy do szkoły?
- Wszyscy się zgodzili i poszliśmy.
Lekcje mijały szybko, oczywiście ktoś musiał mi dokuczyć
lub pośmiać się ze mnie. Czasem Ever i Vivien broniły mnie jak miałam z nimi
lekcję. Nie mogłam patrzeć na Tate’a, przesiadywałam się na każdej lekcji. Nie
mogłam patrzeć jak się niszczy, chciałabym pomóc ale nie wiem jak… Tak bardzo
mnie zraniło co powiedział, gdy tylko o tym myślę czuję ból i cierpienie…
Z: Pauline! – Lekko szturchnął mnie Zayn.
P: Słucham? Przepraszam zamyśliłam się – Zwróciłam się do
mojego chłopaka.
Z: Idziesz z nami dzisiaj na plażę?
P: W sumie to mogę pójść – Uśmiechnęłam się.
PD: Panie Styles, pójdźcie sobie na randkę a teraz zajmij
się czymś związanym ze szkołą dobrze? – Nagle Harry i Vivien oderwali się od
siebie i zaczęliśmy się śmiać.
H: Przepraszam najmocniej. – Po tym jak pani poszła znowu
zaczęli się całować.
E: O wy niegrzeczni – Pomachała palcem wskazującym. – A po
szkole pójdziemy jeszcze do domu, musimy zabrać rzeczy na plaże. – Przytaknęliśmy i zajęliśmy się czymś innym.
Z: Zrywamy się? – Malik szepnął mi do ucha.
P: Przecież została nam ostatnia lekcja, nie możesz
wytrzymać?
Z: No właśnie nie…
P: No dobra. – Złapał mnie za rękę, pożegnaliśmy się ze
wszystkimi i pobiegliśmy w stronę wyjścia.
Z: Posłuchaj ja zagadam woźnego a Ty wybiegniesz, czekaj na
mnie przed szkołą. – Zayn podszedł do starszego siwego pana, ja szybko wyszłam
ze szkoły. Po 5 minutach przyszedł bad
boy.
P: Jak to zrobiłeś? – Zdziwiona zapytałam.
Z: To jest moja tajemnica. – Puścił do mnie oko. Poszliśmy
do jego samochodu, odpalił go i pojechaliśmy do mnie. Tam się przebrałam,
wzięłam rzeczy na plażę i pojechaliśmy do Malika. Mieliśmy wszyscy się spotkać
u niego. Czekając na nich spędziliśmy
bardzo mile czas ( u know what i mean :>) Mieliśmy prawie 18 lat więc,
praktycznie jesteśmy już dorośli. Nagle
usłyszeliśmy dzwonek rozchodzący się po całym domu i dźwięk otwieranych się
drzwi.
Z: Nie musieliście dzwonić, wiedzieliście że będziemy u mnie
N: Woleliśmy zadzwonić, żebyście w razie czego mogli przestać
coś robić.
P: Coś robić? Niby
co? – Zachichotałam.
N: Ty już wiesz co, Paulinko - poruszał zabawnie brwiami.
Li: Dobra idziemy? El na nas czeka już pewnie.
Z: No to idziemy – Objął mnie w pasie i wyszliśmy wszyscy.
Zmieściliśmy się w 2 samochodach. 5 minut i już byliśmy na miejscu. Chłopaki od
razu wbiegli do wody, a ja z dziewczynami rozłożyłyśmy sobie koce, położyłyśmy
się na nich. Zaczęłyśmy rozmawiać, śmiać się. W końcu każda włożyła słuchawki
do uszu i zostały w swoim świecie. Śpiewając pod nosem poczułam zimne krople
wody spadające na moje plecy. Po chwili czułam ciepły oddech przy moim
uchu. – Co tam słuchasz? – Zamruczał.
Dałam mu słuchawkę. Zaczął śmiesznie poruszać się w końcu wyrwał mi słuchawkę z
ucha. Wziął mnie na ręce i pobiegł.
P: Zayn puść mnie! Ja nie chce do wody! – Krzyczałam. Z
daleka słyszałam śmiech. Jednak zamiast w stronę morza biegliśmy gdzie indziej.
W pewnym momencie zatrzymaliśmy się przy małej jaskini na klifie.
Z: to moje ulubione miejsce. Nikt o nim nie wie. – Odstawił
mnie.
P: Ślicznie to jest. Czemu nie wie nikt? – Zdziwiona
zapytałam.
Z: Czekałem na odpowiednią osobę – Objął mnie.
P: Dziękuję że jesteś – Spojrzałam w jego piękne oczy,
stanęłam na palcach i wpiłam się w jego usta. Oplotłam ręce na jego szyi, i
trwaliśmy tak przez jakiś czas. Potem posiedzieliśmy trochę i wróciliśmy do grupy
przyjaciół. Powygłupialiśmy się i rozeszliśmy się do domu.