wtorek, 27 listopada 2012


Cześć tutaj Pami. Jak na razie mój imagin zawieszam. Zresztą i tak nikt tego nie czyta :o







Ranek. O co chodziło Zaynowi wieczorem? To było dziwne. Nagle sobie przypomniałam o Tate’cie.  Oby nic mu się nie stało… Inaczej sobie nie daruje. Odwróciłam się na bok, nie ma Zayna. Wstałam, poszłam poszukać chłopaka. W łazience go nie ma, w salonie też, może na tarasie?  Tam poszłam, siedział i palił papierosa.
P: Nie ładnie tak – Podchodziłam do niego powoli, on tylko się zaśmiał. Usiadłam na jego kolanach, wzięłam papierosa i zaciągnęłam się. Po chwili wypuściłam dym z ust i oddałam papierosa Malikowi.
Z: Nie znałem cię od tej strony. No, no. – Przygryzł wargę.
P: Jeszcze dużo o mnie nie wiesz, kochanie. – Uśmiechnęłam się. Potem poszłam się przebrać i Zayn zawiózł mnie do domu, ładnie się pożegnałam i poszłam w swoją stronę. Złapałam za klamkę, lecz okazało się że drzwi są zamknięte. Niedziela a mamy w domu nie ma?  Sprawdziłam komórkę, wczoraj napisałam że wrócę dzisiaj może mi odpisała. Tak było. Napisała że idzie dzisiaj do spa. O jak miło, znowu sama w domu. Tate! Muszę do niego iść! Wybiegłam z domu, przeszłam na  drugą stronę. Zadzwoniłam dzwonkiem.
MT: W czym mogę pomóc? – Otworzyła, blondynka o typowo filmowej urodzie.
P: Dzień Dobry jest Tate?
MT: Jest, proszę wejdź. – Uśmiechnęła się. Była ubrana w niebieską sukienkę z białym kołnierzykiem. Zaprosiła mnie do środka. – Tate! Ktoś do Ciebie! – Krzyknęła. Zaprowadziła mnie do kuchni. Tam siedziała dziewczynka z czarnymi włosami.  – To jest moja córka, Morgan. Morgan przywitaj się ładnie z koleżanką Tate’a.
M: Dzie- dzień dobry – Uśmiechnęła się i podała mi rękę. Zrobiłam to samo.
MT: Ma zespół Downa, ale jest bardzo mądra. Chcesz herbaty?
P: Nie dziękuję. – Czekałam z niecierpliwością na blondyna. W końcu zszedł. Zszokowany moją obecnością spytał się.
T: Co tu robisz?
P: Przyszłam do ciebie. Możemy porozmawiać?
T: Chodź – Pobiegł na górę a ja za nim. Byliśmy w jego pokoju. W tle leciało the rapture. – więc co chciałaś?
P: Jak się czujesz? Nic Ci się nie stało? Kto to był? – Zadałam te trzy pytanie, choć w głowie miałam ich o wiele więcej.
T: Jest okej. Ale myślę że nie powinniśmy się już przyjaźnić. 
P: Słucham? – Nie mogło do mnie dotrzeć, co przed chwilą powiedział.
T: Po prostu nie możemy. Za dużo kłopotów ze mną, ja… Ja jestem narkomanem. – Nie mogę w to uwierzyć. Przecież… No ale…
P: Proszę cię, nie mogę cię stracić. – Chciałam go przytulić ale odsunął się. Spuściłam głowę w dół.
T: Powinnaś już pójść. Przepraszam. – Zaprowadził mnie do drzwi. Zdruzgotana zeszłam na dół i wyszłam z jego domu. Powoli przechodziłam przez ulicę, odwróciłam się tylko raz, zauważyłam Tate’a przy oknie. Leciały mu łzy, widziałam. Westchnęłam i poszłam do mnie. Miałam ochotę popływać, wzięłam strój, przebrałam się i wskoczyłam do wody. Całe szczęście że basen mam za domem. Pływałam dotąd kiedy nie stałam się jedną wielką zmarszczką. Cała mokra wbiegłam do domu, okryłam się ręcznikiem. Otarłam się i ubrałam w świeże ubrania. Usiadłam na kanapie i włączyłam tv. Akurat leciał jeden z moich ulubionych seriali „Misfits”. Nagle poczułam wibracje w telefonie, na wyświetlaczu widniała mała koperta. Otworzyłam skrzynkę odbiorczą, był to sms od Zayna, a raczej mms. Ściana ze zdjęciami, zauważyłam kilka naszych z wczoraj. Uśmiechnęłam się do telefonu i włożyłam go z powrotem do kieszeni.
Ale mnie wszystko boli… Obudziłam się, zasnęłam na kanapie. Super. Po chwili poczułam zapach gofrów. Wstałam i ruszyłam do kuchni. Na stole leżały pyszne gofry oblane czekoladą.
M: Siadaj to dla ciebie. – Uśmiechnęła się.
P: Ty nie jesz?
M: Ja już jadłam. – Podniosłam  do góry ramiona a potem je opuściłam i wzięłam się za jedzenie. Po chwili talerz  był pusty, zaniosłam go do zmywarki. Pobiegłam schodami do mojej łazienki w celu przygotowania się do szkoły.  Po godzinie byłam już gotowa. Wyszłam z łazienki, w pokoju nie było Tate’a… Będę musiała się przyzwyczaić. Wzięłam torbę, pożegnałam się z mamą i wyszłam z domu. O dziwo tam czekał na mnie Zayn, oparty o swojego czarnego mustanga. Od razu uśmiech namalował mi się na twarzy.  Podbiegłam do Malika, on mnie objął w pasie. Popatrzyłam się w jego piękne, głębokie oczy. On przejechał wierzchem dłoni przejechał po moim policzku.
Z: Cześć kochanie. – Dał mi buziaka.
P: No cześć – Objęłam go wokół szyi. Wszystkiemu przypatrywała się moja mama.
M: Bo się spóźnicie! – Krzyknęła zza okna. Od razu się odwróciłam, policzki mi się zarumieniły od wstydu. Zayn zaczął się śmiać i poszedł na miejsce kierowcy a ja usiadłam obok niego. Ruszyliśmy, w radiu leciała piosenka którą skądś znałam. Zayn zaczął ją nucić.
P: Znasz tą piosenkę?
Z: No jasne, śpiewam w niej.  – Spojrzał na mnie.
P: Co? Przecież słyszałam twoje piosenki z one direction.
Z: No właśnie – Pogłośnił muzykę – o akurat moja zwrotka – Wsłuchiwałam się dokładnie, jego głos zupełnie inaczej brzmiał gdy śpiewał.
P: Ładnie śpiewasz – Uśmiechnęłam się do niego. – Chociaż piosenka mi się nie podoba – pokazałam mu język.
Z: O a to czemu? – Zrobił śmieszną minę.
P: Nie mój gust. – Słońce mocno świeciło więc założyłam okulary. Byliśmy już na parkingu przed szkołą.
Z: Eh, teraz będziesz musiała słuchać mojej muzyki. – Zrobił minę cwaniaka. Wyszedł i otworzył mi drzwi.
P: Mam jeszcze słuchawki – Zaśmiałam się. Malik zmarszczył brwi i przymrużył oczy pokazując że się obraził. – Oj kochanie – Dałam mu buziaka. Od razu się rozpromienił. – Jesteśmy trochę za wcześnie wiesz?
Z: Wiem, jakoś zawsze przyjeżdżam tak. Wtedy mogę pomyśleć o wszystkim.
P: Będę Ci w takim razie przeszkadzać.
Z: Ty mi nigdy nie przeszkadzasz – Pocałował mnie. Położyłam moją dłoń na jego policzku.
V: No ładnie, ładnie gołąbeczki – Zaśmiała się z Ever i chłopakami.  Odsunęliśmy się od siebie.
Z: Czy ja wam przeszkadzam jak się całujecie?! – Krzyknął.
V: No właśnie tak – pokazała mu język.
Z: To już dzisiaj drugi raz no – Zrobił minę zbitego psiaka.
E: Biedny Ty – Przytuliła go. – Jeszcze zdążycie się na obściskiwać. Spokojnie – Uśmiechnęła się.
Lo: To co idziemy do szkoły?  - Wszyscy się zgodzili i poszliśmy.
Lekcje mijały  szybko, oczywiście ktoś musiał mi dokuczyć lub pośmiać się ze mnie. Czasem Ever i Vivien broniły mnie jak miałam z nimi lekcję. Nie mogłam patrzeć na Tate’a, przesiadywałam się na każdej lekcji. Nie mogłam patrzeć jak się niszczy, chciałabym pomóc ale nie wiem jak… Tak bardzo mnie zraniło co powiedział, gdy tylko o tym myślę czuję ból i cierpienie…
Z: Pauline! – Lekko szturchnął mnie Zayn.
P: Słucham? Przepraszam zamyśliłam się – Zwróciłam się do mojego chłopaka.
Z: Idziesz z nami dzisiaj na plażę?
P: W sumie to mogę pójść – Uśmiechnęłam się.
PD: Panie Styles, pójdźcie sobie na randkę a teraz zajmij się czymś związanym ze szkołą dobrze? – Nagle Harry i Vivien oderwali się od siebie i zaczęliśmy się śmiać.
H: Przepraszam najmocniej. – Po tym jak pani poszła znowu zaczęli się całować.
E: O wy niegrzeczni – Pomachała palcem wskazującym. – A po szkole pójdziemy jeszcze do domu, musimy zabrać rzeczy na plaże.  – Przytaknęliśmy i zajęliśmy się czymś innym.
Z: Zrywamy się? – Malik szepnął mi do ucha.
P: Przecież została nam ostatnia lekcja, nie możesz wytrzymać?
Z: No właśnie nie…
P: No dobra. – Złapał mnie za rękę, pożegnaliśmy się ze wszystkimi i pobiegliśmy w stronę wyjścia.
Z: Posłuchaj ja zagadam woźnego a Ty wybiegniesz, czekaj na mnie przed szkołą. – Zayn podszedł do starszego siwego pana, ja szybko wyszłam ze szkoły.  Po 5 minutach przyszedł bad boy.
P: Jak to zrobiłeś? – Zdziwiona zapytałam.
Z: To jest moja tajemnica. – Puścił do mnie oko. Poszliśmy do jego samochodu, odpalił go i pojechaliśmy do mnie. Tam się przebrałam, wzięłam rzeczy na plażę i pojechaliśmy do Malika. Mieliśmy wszyscy się spotkać u niego.  Czekając na nich spędziliśmy bardzo mile czas ( u know what i mean :>) Mieliśmy prawie 18 lat więc, praktycznie jesteśmy już dorośli.  Nagle usłyszeliśmy dzwonek rozchodzący się po całym domu i dźwięk otwieranych się drzwi.
Z: Nie musieliście dzwonić, wiedzieliście że będziemy u mnie
N: Woleliśmy zadzwonić, żebyście w razie czego mogli przestać coś robić.
P: Coś robić?  Niby co? – Zachichotałam.
N: Ty już wiesz co, Paulinko - poruszał zabawnie brwiami.
Li: Dobra idziemy? El na nas czeka już pewnie.
Z: No to idziemy – Objął mnie w pasie i wyszliśmy wszyscy. Zmieściliśmy się w 2 samochodach. 5 minut i już byliśmy na miejscu. Chłopaki od razu wbiegli do wody, a ja z dziewczynami rozłożyłyśmy sobie koce, położyłyśmy się na nich. Zaczęłyśmy rozmawiać, śmiać się. W końcu każda włożyła słuchawki do uszu i zostały w swoim świecie. Śpiewając pod nosem poczułam zimne krople wody spadające na moje plecy. Po chwili czułam ciepły oddech przy moim uchu.  – Co tam słuchasz? – Zamruczał. Dałam mu słuchawkę. Zaczął śmiesznie poruszać się w końcu wyrwał mi słuchawkę z ucha. Wziął mnie na ręce i pobiegł.
P: Zayn puść mnie! Ja nie chce do wody! – Krzyczałam. Z daleka słyszałam śmiech. Jednak zamiast w stronę morza biegliśmy gdzie indziej. W pewnym momencie zatrzymaliśmy się przy małej jaskini na klifie.
Z: to moje ulubione miejsce. Nikt o nim nie wie. – Odstawił mnie.
P: Ślicznie to jest. Czemu nie wie nikt? – Zdziwiona zapytałam.
Z: Czekałem na odpowiednią osobę – Objął mnie.
P: Dziękuję że jesteś – Spojrzałam w jego piękne oczy, stanęłam na palcach i wpiłam się w jego usta. Oplotłam ręce na jego szyi, i trwaliśmy tak przez jakiś czas. Potem posiedzieliśmy trochę i wróciliśmy do grupy przyjaciół. Powygłupialiśmy się i rozeszliśmy się do domu. 

poniedziałek, 26 listopada 2012

RUDA! Część 5. ;)


Cześć! Tu Rudzielec :)
_________________________________________________________________________________
Oczami Pauliny

Usłyszałam jak Kamila zamyka drzwi, a Ruda bierze prysznic. Usiadłam przed telewizorem i włączyłam MTV właśnie leciał najnowszy wywiad z chłopakami.
(P- prowadzący)
P: I jak z waszym życiem towarzyskim? Co chłopaki? – Zapytał z zaciekawieniem One Direction.
Li: U mnie nic się nie zmieniło.
N: U mnie niestety, też nie.
P: A u was?
Z: Na razie nadal jestem z Perrie.
P: I jak wam się układa?
Z: Raczej dobrze. –Powiedział nie pewnie. Prezenter najwyraźniej miał przestać pytać go o szczegóły, bo natychmiast przerzucił się na resztę.
P: A u Ciebie, Harry?
H: No poznałem jedną dziewczynę.
P: Jaką? Powiedz nam?
H: Zobaczyłem ją wczoraj w restauracji.
P: I co umówiłeś się z nią?
H: Na razie nie, ale chyba to zrobię.
W studiu zaczęli klaskać i gwizdać, a Harry się uśmiechnął.
P: A co z tobą Louis?
Lou uśmiechnął się szeroko.
Lou: No, ja też miałem zaszczyt poznać nową osóbkę w moim życiu.
P: Gdzie ją poznałeś?
Lou: Tak samo jak Harry w restauracji były razem z jeszcze jedną dziewczyną. Prawda Zayn?
Z: Tak – powiedział chłopak i uśmiechnął się starając nie okazywać zakłopotania.
P: Jakaś koleżanka Zayna?
N: Można tak powiedzieć- uśmiechnął się Irlandczyk.
P: A wracając do Ciebie, Louis. Umówiłeś się z tą dziewczyną?- W studiu zapadła cisza.
Lou: Tak- powiedział, po czym zaczęłam piszczeć i pobiegłam do Rudej.
R: Co się stało? –Spytała się mnie. Opowiedziałam jej wszystko i pokazałam powtórkę na YT. Ok. 12:30 wyszłam z domu zabierając wszystkie potrzebne przedmioty.

Oczami Kamili
Po dojechaniu do biura zapłaciłam kierowcy i wysiadłam, skierowałam się do pobocznego budynku, gdzie miałam sesję. Po wejściu powitał mnie Ben i zaprowadził do przebieralni. Umalowali mnie i zrobili śliczną fryzurę, dziś miałam sesję sama, więc miałam więcej przestrzeni w miejscu pozowania. Puszczali fajne piosenki, przy których lepiej się pracowało.
Po zakończonej sesji, biliśmy brawo fotografowi i jego pomocnikom, producentowi oraz modelkom, czyli również i mi. To było strasznie miłe uczucie.
Wyszłam ze studia już przebrana i po podpisaniu kontraktu. Kierowałam się na postój taksówek.
K: Taxi- krzyknęłam, po czym jedna taksówka zatrzymała się obok mnie.
Wsiadłam na tylnie siedzenia i zatrzasnęłam drzwi. Usłyszałam, obok siebie również trzaśnięcie drzwiami, więc obróciłam głowę w bok. Obok mnie siedział lokaty brunet.
K: Byłam tu pierwsza to jest moja taksówka. –Powiedziałam spokojnie.
Ch: Nie wydaje mi się, ja byłem tu pierwszy. –Powiedział z uśmiechem na twarzy. Wtedy poznałam w nim Harrego.
K: Hahaha…- zaśmiałam się ironicznie- to moja taksówka. Poczekaj na następną.
H: Nie ty, możesz poczekać- najwyraźniej droczył się ze mną.
Kierowca: To gdzie mam zawieść?
Wkurzyłam się, wydałam cichy krzyk i otworzyłam drzwi. Harrego najwidoczniej to śmieszyło, bo cały czas miał uśmiech na twarzy.
K: Proszę zawieść tego pana, gdzie tam chce. –Wysiadłam z samochodu trzaskając drzwiami.
Usłyszałam kolejny trzask tym razem nie mój. Obróciłam się i Harry wysiadł z taxi, a ona odjechała.
K: I co zrobiłeś? Teraz ani ty ani ja nie pojechaliśmy. ŚWIETNIE. A to był taki miły dzień.
H: Jak chcesz to mogę Ciebie podrzucić?
K: Nie poradzę sobie- powiedziałam oburzona i zaczęłam się kierować na kolejny przystanek.
Chłopak nie dawał za wygraną i szedł za mną.
H: Mam samochód i prawko, nie ma problemu. Mogę Ciebie podwieźć.
K: Jak masz prawko to, po co Ci była moja taksówka? –Spytałam się, a on spuścił głowę.
H: Yy.. no bo… yy.. to był…najłatwiejszy sposób…yy.. no wiesz by do Ciebie…no zagadać-straszliwie się jąkał czy go przeraziłam- przepraszam.
K: Nic się nie stało ja też trochę przesadnie zareagowałam. To, co propozycja z podwózką aktualna? –Spojrzałam mu się w oczy.
H: Tak- powiedział uradowany-, choć tam mam samochód.
Zaprowadził mnie do niego i otworzył przede mną drzwi.
H: Proszę bardzo. –Powiedział i pomachał śmiesznie brwiami.
Ja tylko się uśmiechnęłam i wsiadłam. On poszedł z drugiej strony i usiadł na miejscu kierowcy. Odpalił silnik i wlepił swoje zielone oczy we mnie.
H: Gdzie zawieść?
Podałam mu adres i przez resztę drogi rozmawialiśmy o mojej pracy. Nie widziałam w nim super gwiazdy, tylko zwykłego chłopaka i to chyba mu zaimponowało. Mam nadzieję, że nie tylko to.
K: Tu możesz się zatrzymać- wskazałam na dom, a chłopak się zatrzymał- dziękuje bardzo za podwózkę.
H: Nie ma, za co i polecam się na przyszłość- pokazał mi rządek swoich śnieżnobiałych zębów- mam jeszcze jedno pytanie.
K: Tak? A jakie?
H: Czy dałabyś mi swój numer?
K: Tak nie ma sprawy- powiedziałam, po czym wystukałam numer w klawiaturze- proszę. –Oddałam mu telefon.
H: A wgl. to się nie przedstawiłem, Harry.
K: Kamila.
Siedzieliśmy jeszcze chwile, potem pożegnałam się z Harrym i wyszłam z samochodu. W domu zastałam Rudą wszystko od razu jej opowiedziałam była zachwycona.
R: No to będą po trójne randki?
K: No na pewno- zaśmiałam się. Siedziałyśmy jeszcze chwilę aż przyszła Paulina.


Oczami Pauliny

Wsiadłam do samochodu i ruszyłam. Jechałam 10 min. aż dojechałam do dobrze znanego mi wieżowca. Udałam się do SWOJEGO BIURA i zostawiłam tam rzeczy. Poszłam do odpowiedniego pokoju i zastałam tam modelki.
P: Gdzie jest dyrektor?
Modelka: Dzisiaj go nie ma. Jesteś tylko ty, my i dziewczyny od sprzętu- powiedziała z zadartym nosem.
P: Przywaliłabym jej- powiedziałam sobie pod nosem.
Operatorka sprzętu: Nie tylko ty- uśmiechnęła się do mnie- mam na imię Kim.
P: Paulina –podałam jej rękę, po czym wzięłyśmy się do pracy.
Po skończeniu biłyśmy sobie brawa, jak zawsze na zakończeniu. Poszłam po rzeczy i szybko szłam do samochodu, by pomóc Rudej w domu przygotować się do randki. Szłam nie patrząc przed siebie i nagle wpadłam na jakiegoś chłopaka. Torebka upadła mi na ziemię i niestety była rozsunięta, co było skutkiem wypadnięcia wszystkich rzeczy na ziemię. Chłopak pomógł mi wszystko pozbierać i dopiero się, na niego spojrzałam, był to Zayn. Uśmiechnął się do mnie i powiedział ciche *Hej* , a ja mu odpowiedziałam. Ten mnie przeprosił, posłał mi delikatne spojrzenie i speszony ruszył przed siebie. Lekko zdziwiona odwróciłam się i poszłam do samochodu. Gdy dojechałam do domu, zaparkowałam samochód w garażu i ruszyłam do ciepłego pomieszczenia. Dziewczyny leżały na kanapie i śmiały się w niebo głosy.
P: A co tu tak wesoło? –Spytałam się i dołączyłam do nich.
K: A nic tak sobie przeglądamy telewizję i trafiłyśmy na najśmieszniejsze momenty chłopaków.
P: Ja to mam farta, co jestem przed telewizorem to oni.
Zaśmiałyśmy się, a ja stwierdziłam, że dziewczyny nie muszą wiedzieć o moim spotkaniu z Zanem. Dziesięć po 16 Rudzielec zaczął przygotowania do randki.

PamiPamiPamiPami


Cześć, dalsza część imaginu 





Lou: O dzień dobry, dzień dobry. Gdzie byliście co? Gramy w butelkę, dołączycie się?
Z: A nie ważne, jasne że dołączymy! – usiedliśmy, przy wszystkich. Byli nieźle wcięci. Zaczęliśmy grać, minęło jakieś pół godziny, na szczęście jeszcze na mnie nie wypadło ani nikt nie chciał żeby ktoś coś zrobił ze mną.
E: Em no to Niall, zadanie czy pytanie?
N: Jasne że zadanie – podekscytowany powiedział.
E: Hmmm, przeliż się z naszą piękną Pauline – Zaczęła się śmiać. CO?!  Spojrzałam się na Zayna. Chyba nie miał z tym żadnego problemu, ponieważ śmiał się z wszystkimi. Niall zbliżał się do mnie powoli, w końcu wpił się w moje usta. Po paru minutach skończyliśmy i usiadłam na swoje miejsce.
N: Mm świetnie całujesz, chce jeszcze – Rzucił się na mnie.
Z: To już przegięcie! – Krzyknął, po czym odepchnął blondyna.
N: Wyluzuj. Przecież jest wolna, mogę robić z nią co chce.
Z: Może byś najpierw spytał ją a nie od razu rzucał?
N: Jezu dobra. Przepraszam cię Pauline.
P: Nic się nie stało – Uśmiechnęłam się.
Z: Poza tym – Wstał i podał mi rękę żebym zrobiła to samo. – Jesteśmy razem. Wszystkim kopary opadły.
Wsz(yscy): CO?! – Zayn zaczął się śmiać, popatrzyłam się na niego.
E: Pauline, czemu nam nie powiedziałaś?
P: Zayn powiedział żebyśmy poczekali na odpowiedni moment. – Ever i Vivien nagle rzuciły się na mnie i zaczęły mi gratulować. Chłopaki zrobili to po „męsku” i przybili z Malikiem piątkę.
H: No wreszcie nie będzie takiego tłumu przy stoliku.
Li: No, miałem już tego dość – westchnął. Rozmawialiśmy i wygłupialiśmy się jeszcze przez jakąś godzine. Potem wszyscy się rozeszli i zostaliśmy sami.
P: Ja też będę się zbierać. Późno jest.
Z: Zostań, proszę – Przytulił mnie.
P: A moja mama? Co jej powiem?
Z: Coś się wymyśli, pomogę Ci. – Przewróciłam oczami.
P: Zawsze teraz będę Ci tak ulegać? – Popatrzyłam na niego.
Z: Raczej tak – Zaczęliśmy się śmiać.
P: Nie mam piżamy – Zrobiłam smutną minę. Zayn złapał mnie za rękę i zaprowadził do swojego pokoju. Podszedł do szafy i dał mi czarną bluzkę Nirvany. – Dziękuję, upiorę i oddam Ci ją – Dałam mu buziaka.
Z: Nie musisz, zostaw ją sobie. Żebyś nigdy o mnie nie zapomniała. – Z mojego niewinnego całusa powstał, namiętny pocałunek. Szybko oderwałam się od niego. Poszłam do łazienki się wykąpać. Po 30 minutowej kąpieli, wyszłam. Czułam się wypoczęta i rześka. Wróciłam do Zayna, leżał w łóżku i pisał coś na laptopie. Wskoczyłam do niego.
P: Co robisz? – Nagle się odwrócił i od razu się uśmiechnął.
Z: Mm wyglądasz bardzo seksownie w tej koszulce. – Oblizał usta. Zachichotałam. – Musimy sobie zrobić zdjęcie, żebym mógł je zawiesić na mojej ścianie – Popatrzył na nią i włączył kamerkę od laptopa.
P: Teraz? – Poruszał głową w góre i w dół. Zaczęliśmy sobie robić „słit focie”. Jedno mi się spodobało, zgrałam na komórkę i ustawiłam na tapetę. Potem Zayn wyłączył laptopa i położyliśmy się.
Z: Zobaczysz będziesz inna, zmienię cię – szepnął mi do ucha. Po chwili zasnęłam.

sobota, 24 listopada 2012

Ruda- Część 4 ;P


Proszę, tu dalsza część mojego imaginku. ;* Dziś jest trochę dłuższa;) Teraz zacznę dodawać imaginy co 2 może 3 dni. Dozobaczyska w następnej części i miłego czytania xx
_________________________________________________________________________________Ch: Cicho, proszę nie krzycz- mówił do mnie nieznajomy chłopak, po paru chwilach zabrakło mi tchu i z Kamilą poddałyśmy się.
Ch2: W końcu. Nie chcemy wam nic zrobić.
R: Nie chcemy wam nic zrobić? –Wrzasnęłam, a oni mnie uciszyli –Po, co nas tu wciągacie, jesteście mądrzy, nie wiecie jak się bałyśmy!
Ch: Przepraszamy, po prostu nie chcieliśmy, byście zaczęły piszczeć.
K: A niby, czemu miałybyśmy piszczeć? -Spytała się ich, oburzona Kamila.
Ch: Bo kręci się tu dużo fanek.
R: No i co z tego. W restauracji jadł podobno ktoś sławny i co z tego. –Rozłożyłam ręce.
Ch2: No bo to my?
R: My, czyli kto?
Ch: One Direction, ja jestem Lou, a to jest Harry.
Spojrzałyśmy się na nich.
K: Aha. No to, sory, ale to nie znaczy, że nas nie wystraszyliście. -Kamila spuściła z tonu.
H: Naprawdę przepraszamy głupio nam teraz.
R: Nic się nie stało, nawet jakbyśmy wiedziały to byśmy nie krzyczały.
Lou: A, co nie lubicie nas?
K: Jesteśmy trochę za stare na latanie i piszczenie –zaśmiałyśmy się.
R: Dobra my lecimy.
Lou: Poczekaj, a nie dałabyś mi swojego numeru. –Złapał mnie za ramię.
R: No nie ma sprawy- wzięłam od niego telefon i zapisałam numer –proszę. Zadzwoń jak zatęsknisz albo będziesz mieć jakąś sprawę.
Lou: Na pewno to zrobię –uśmiechnął się do mnie.
Z Kamilą odwróciłyśmy się i nagle usłyszałam dźwięk komórki.
*R: Halo.
Lou: Tęsknie i chciałbym się z tobą umówić. Co ty na to?
R: Z przyjemnością. Jutro?
Lou: Będę czekał. Wyśle Ci sms, o której i podasz mi gdzie mam przyjechać.
R: Okej –rozłączyłam się i ruszyłyśmy z Kamą.*
Lou: Dlaczego nie wziąłeś od niej numeru?!
H: Speszyłem się.
Lou: Ty?! Harry?!

R: Słyszałaś? Speszył się- pokazałam jej język.
K: Jeszcze zobaczymy. Ale zapoznasz mnie z Harrym?
R: No oczywiście.
Wróciłyśmy do domu, Paulina już tam czekała. Wszystko jej powiedziałyśmy, potem poszłyśmy do swoich pokoi spać.
Oczami Pauliny
 Następnego dnia.

Usłyszałam dźwięk budzika, więc próbowałam go wyłączyć, ale niechcący spadł na ziemię i się rozbił. Ups…- pomyślałam i leniwie podniosłam się z łóżka. Trzeba będzie to posprzątać. Więc pozbierałam resztki budzika i wrzuciłam do śmietnika. Była godzina 9. Nie wiem, po co ustawiłam sobie tak wcześnie budzik. Po długim namyśle, założyłam na siebie czarne rurki i sweterek w czarno- białe paski. Poszłam się umalować i już o 10:20 zaszłam na dół. Zrobiłam sobie kawę i powoli popijałam ją przeglądając pocztę.

Oczami Rudej
Wstałam ok. 10. słyszałam odkręconą wodę, co znaczyło, że łazienka jest zajęta. Wstałam i wybrałam sobie coś luźnego, postawiłam na miętowe krótkie spodenki, miętowe vansy, białą bluzkę z dużą literą W i do tego biało-miętową koszulę.<klik>  Rzeczy położyła na łóżku i otworzyłam laptopa. Włączyłam twittera i przejrzałam posty. Kamila i Paulina dodały tweety.
Kamila: * Ostatni raz zamówiłam sobie 5 dań*
Paulina: * Udało mi się, więc trzeba było to uczcić. Obiad z dziewczynami KOCHAM WAS!*
Oczywiście nie wspomniały nic o chłopakach. Ja musiałam też coś napisać. Hmm…:
*Wczoraj obiad z dziewczynami, to nieprzyjemne uczucie. Ale i tak było świetnie jak zawsze<3*
Zamknęłam laptopa i poszłam po komórkę, leżała na szawce obok łóżka. Widniało na niej 5 wiadomości. Usiadłam na łóżku i zaczęłam je czytać:
*Hej, tu ja Lou. Może o 17 bym po ciebie przyjechał?*,
*No chyba, że masz jakieś inne plany?*,
*Wgl. Gdzie ty mieszkasz?*,
*Chyba, za bardzo się narzucam ;( Przepraszam, nie musisz odpisywać. Jestem debilem…*,
Uśmiechnęłam się do telefonu i odpisałam mu:
* Nie narzucasz się głuptasie i wcale nie jesteś debilem;* Mam czas o 17:30. Może być?* Napisałam jeszcze adres i wysłałam sms. Został mi jeszcze jeden sms od mojej siostry:
* Kiedy nas odwiedzisz?:D*
Odpisałam jej:
* Mam nadzieję, że nie długo;p*
Wysłałam sms, spojrzałam na ekran i po chwili wyskoczyła mi wiadomość od Louisa:
* Tak nie ma sprawy, już nie mogę się doczekaćJ*
Jaki on słodki, uśmiechnęłam się do siebie.Potem ubrałam się i umalowałam. O 10:30 poszłam na dół i spotkałam Pami popijającą coś w kubku.

Oczami Kamili.
Obudziłam się i przetarłam oczy. Spojrzałam na zegarek wiszący na ścianie 9:30. Dobra pora wstawać. Wstałam, naszykowałam sobie ubrania i poszłam wziąć prysznic, gdy wychodziłam z pokoju była za 5 dziesiąta. Po kąpieli ubrałam się w czarny sweter i czarne jeansy z białymi przetarciami od dołu nogawek i coraz ciemniejszymi lecąc w górę. Wróciłam do pokoju i przejrzałam twittera. Ruda dodała tweeta, przeczytałam go. Ona też nie napisała nic o chłopakach. Zaśmiałam się do komputera, po czym go wyłączyłam. Umalowałam się i była już 10:40. Czas zrobić śniadanie. Poszłam na dół, gdzie  Pami i Ruda robiły zapiekanki.
K: Cześć wam.
PR: Siemka.
P: Mamy dla Ciebie zapiekanki.
K: Oo… jak miło.
Dziewczyny podały mi talerz i zaczęłam konsumować otrzymane danie. O 12:30 musiałam być na planie, więc miałam jeszcze godzinę.
K: Co dziś porabiacie? –Spytałam przerywając ciszę.
P: Hm… Ja mam jedną sesję od 13 do 16 i potem mam wolne, a ty?
K: Ja sesję od 12:30 do 15. A ty Ruda, jakie masz plany? –Spojrzałam na nią podejrzliwie.
R: Jestem umówiona z Lou na 17:30.
Razem z Pauliną zaśmiałyśmy się.
P: No no… Tylko od Zayna…
K: … i Harrego…
PK: Wara- dokończyłam z Pauliną.
R: Dobrze, dobrze- pokazała nam język.
Po zjedzeniu wsadziłam swój talerz do zmywarki i poszłam jeszcze raz umyć zęby. Potem zadzwoniłam po taxi. Za 10 dwunasta wzięłam potrzebne rzeczy i wyszłam, bo taxi już czekała. Podałam potrzebny adres kierowcy i ruszyliśmy.
I jak wam się podobał?

Nowości!

Siemanko, dziś były u mnie dziewczyny i dodałyśmy parę gadżetów, a mianowicie dodałyśmy:

  1. Dwie ankiety. ;)
  2. Nemo u dołu ekranu, często wpadajcie i je karmcie, żeby nie umarły ;x
  3. Żeby dodawać komentarze nie trzeba być zalogowanym^^
  4. I nasze ulubione blogi<3
      + mamy zamiar dodawać gify!
Pozdrowionka xoxo

piątek, 23 listopada 2012

KAMA#4


K: Auć – momentalnie się odwróciłam kiedy dostałam w ramię jedzeniem – Ogryzek ? Kto to ?!.
Podniosłam się z miejsca i słysząc lekkie śmiechy szukałam sprawcy – Ty !
Wskazałam na śmiejącego się sąsiada z mojej ławki z matmy – A masz ! – rzuciłam w niego pomarańczą , przez co rozbiła się na nim rozpryskując sok po całej jego koszuli
Ch: Nie fair ! Moje to było słabe i mało brudzące
K: A to ty !
Ch: Wojna na żarcie – wrzasnął chłopak i rzucał jedzeniem gdzie popadnie , dołączając się do niego reszta ludzi
pD: STOP – wrzasnęła dyrektorka – Uspokójcie się – machała rękami – Kto zaczął !? – podniosła ton kiedy uspokoiła się prawie cała szkoła
Palce ludzi wskazywały na mnie i chłopaka w loczkach . Nawet moje przyjaciółki pokazywały na mnie .
K: Dzięki – szepnęłam do nich
pD: Do gabinetu, ale już – odeszła zdenerwowana w stronę swojego gabinetu

Siedzieliśmy pod pokojem na krzesełkach , lekko śmiejąc się pod nosem . Nie odzywaliśmy się , kiedy chłopak obok mnie przerwał ciszę
Ch: I co zrobiłaś panno Luddington – powiedział przerywając swój smiech
 K: Jaa ? – zdziwiona zapytałam – To ty zacząłeś – spojrzałam się na niego
Ch: Wcale nie
K:  Nie wcale – mruknęłam - Czemu znasz moje nazwisko a ja nawet nie znam Twojego imienia  ? – dodałam
Ch: Chodzisz ze mną na matmę od dwóch miesięcy i mojego imienia nie pamiętasz ? – zdziwił się
K: Sory , obsesji na twoim punkcie nie mam , jestem tu nowa mało co ogarniam
Ch: To pora się przestawić – zaczesał swoje włosy – Harry Edward Styles  misiu - powiedział słodko
K: Przeginasz – pokiwałam przecząco głową
pD: Zapraszam  - powiedziała wychodząc do nas na korytarz
Weszliśmy grzecznie do pokoju i usiedliśmy na fotelach przed jej biurkiem
pD: Kto zaczął ?
K: On ! – pokazałam na niego palcem
H: Ona ! – pokazał na mnie palcem
K: Ja ? – oburzyłam się
H: sprowokowałaś mnie !
K: Haha, Niby czym – zdziwiłam się
H: Wszystkim
K: Wolne żarty – poprawiłam włosy
H: Ja jestem wolny kotku
K: Wal się
H:  Zgrywasz niedostępną , mrr , uwielbiam takie - chrypnął
K: Jakbym nie była teraz w tym pokoju pokazałabym ci pięknego palca ,ale znam swoje maniery – odpowiedziałam oschle
H: No dawaj , czekam - nalegał
pD: Koniec ! zostajecie przez tydzień po lekcjach! Będziecie zamiatać przed szkołą i zbierać śmieci . Zaczynacie od dzi-siaj – powiedziała opierając się o biurko
KiH: CO ?
H: Jak ja co mało w pracy byłem
K: Oh to wreszcie się nauczysz pracować – burknęłam – Proszę pani, błagam wolę dostać już osobno kozę niż z nim
pD: Nie ma mowy, kara to kara, jak obydwoje zaczęliście tą bitwę na jedzenie, obydwoje musicie ponieść tą samą karę
K: Przepraszam ,on zaczął – broniłam się
H: Ty zaczęłaś !
K: TY ! – podniosłam to
pD: Już idźcie stąd, kłóćcie się gdzie indziej
K: Alee.. - przełknęłam ślinę
pD: dowidzenia – pokazała nam drzwi
KiH: Dowidzenia – powiedzieliśmy oschle i wyszliśmy z pokoju
K: Czemu Ty ? ! – spojrzałam się na niego
H: Bo Cię lubię

____________________________________________________________________________________________
taka nudna 4 część ._.
sorki :*

PamiPamiPami

Także tego, 3 część :)




Następnego dnia, czułam się inaczej niż zawsze. Czułam się szczęśliwa, z chęcią do życia wstałam z łóżka i poszłam do łazienki, przebrałam się w luźne ubrania i położyłam się na łóżku przeglądając różne strony internetowe. Malik, Zayn Malik… Postanowiłam że sprawdzę kim jest. Wpisałam imie i nazwisko. Od razu pokazały mi się linki z piosenkami jego i jego zespołu One Direction. Hmm nigdy nie słyszałam… Pomyślałam że przesłucham. Pierwsza piosenka… AŁA MOJE USZY! Co do muzyki mam wyimaginowane potrzeby, musi mnie powalić na kolana. Ich muzyka raczej mi się nie podobała. Trudno.  Nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
P: Kto tam?
T: To ja Tate. – Uradowana, otworzyłam mu drzwi i powiedziałam.
P: To gdzie idziemy?
T: Zostajemy u ciebie? – Podniósł zabawnie brwi.
P: E niee, mam ochotę gdzieś wyjść. Na kawę może?
T: No dobra, dobra.
P: To poczekaj na mnie, ja się przebiorę i wyjdziemy. – Pobiegłam do łazienki. Po 20 minutach wyszłam przygotowana.
T: Ładnie wyglądasz – Poprawił swoją grzywkę.  Zaśmiałam się. 
P: Dziękuję.  – Zaczerwieniły mi się policzki.  – To idziemy?
T: Tak, tak. – Wyszliśmy z domu.  Szliśmy w stronę pobliskiej kawiarenki. Tam zamówiłam małą kawę na wynos, chcieliśmy pochodzić po mieście.  Rozmawiając z Tatem, nagle ktoś go złapał za rękę.
?: Gdzie są moje pieniądze?! – Krzyknął. Blondyn wystraszony, spojrzał na mnie. – Ona jest zapłatą?! – Puścił rękę chłopaka i łapiąc moją wyślizgnęła mi się kawa na jego bluzkę.
T: Uciekaj!
P: Co się dzieje?!
T: Uciekaj no! – Podniósł bardziej głos. Nie chciałam go zostawić. A jak stanie mu się coś? – Mówiłem coś? Szybko! – Nieznajomy mężczyzna podbiegł do Tate’a i zaczął go okładać pięściami. Próbowałam oderwać faceta od niego, niestety on jest silniejszy i jednym ruchem zwalił mnie z nóg.
V: Wsiadaj do samochodu! – Krzyknęła jakaś dziewczyna. Nie wiedziałam co robić, spojrzałam się na blondyna. On tylko spojrzał na samochód i głową pokazał żebym poszła. W końcu się zgodziłam i pobiegłam.
P: Kim jesteście? – Gdy już wsiadłam, w aucie siedziały dwie nastolatki w moim wieku. Jedna miała niesamowicie piękne rude włosy.
E: Ja jestem Ever, miałam z tobą w-f. Szkoda mi cię było jak upadłaś – Odwróciła się w moją stronę i uśmiechnęła. – A to jest moja siostra Vivien. Wiem jesteśmy niepodobne.
V: Czemu się zadajesz z tym psycholem? Przecież jesteś taka ładna, Zayn się w tobie kocha a Ty z nim.
P: To jest mój przyjaciel, on jeden się do mnie zwrócił w szkole. 
V: Jak sobie chcesz, ale wiedz że Zayn nie długo zrobi pierwszy krok w twoją stronę. Widać że jest zakochany w tobie po uszy, chociaż cię nie zna. Dziwne nie?
E: Ha ha no. Pierwszy raz widziałam go takiego. – On się we mnie zakochał? Myślałam że to tylko takie zauroczenie i że zaraz mu minie. Poza tym taka psycholka jak ja i gwiazdka popu? Coś się tu nie klei… Za oknem samochodu widziałam już mój dom.
P: Zatrzymajcie się tu, tutaj mieszkam.
E: Ale ładny dom, myślałam że pojedziesz z nami na imprezę do Zayna… Ucieszyłby się.
V: No właśnie.
P: Ale ja nie byłam zaproszona, poza tym nie jestem dobrze ubrana.
V: Żaden problem, napisze się do Zayna że przyjdziesz. A Ty pójdziesz szybko do domu i się przebierzesz. No nie daj się prosić.
P: No dobrze. Chodźcie ze mną. – Uśmiechnęłam się do nich. Wyszłyśmy wszystkie z samochodu. Ever już pisała do Zayna. Pobiegłyśmy na górę do mojego pokoju. Dziewczyny pomogły mi wybrać ubrania, mają podobny gust… Ja szybko poszłam się przebrać.
VE: Łaaaaaał ślicznie wyglądasz! – Po chwili zaczęły się śmiać.
P: Dziękuję.                                                               
E: Zayn odpisał że, nie ma sprawy i że nie może się już nas doczekać. – Ciekawe dlaczego?
V: No to już! Chodźcie! – Zeszłyśmy na dół po czym Vivien odpaliła samochód i ruszyłyśmy. Po 3 minutach byłyśmy już przed domem chłopaka. Nie wiedziałam mam tak blisko do niego… Wychodząc z samochodu widziałam Zayna stojącego tuż przy drzwiach. Dziewczyny podbiegły do niego przytuliły go i poszły szukać swoich chłopaków. Ja powoli szłam do mojego chłopaka, nie wiedziałam jak mam się z nim przywitać. Czy chce żeby wiedzieli że jesteśmy razem?  
Z: Cześć kochanie – Dał mi buziaka w policzek – Ślicznie wyglądasz. – Przygryzł dolną wargę.
P: Cześć i dziękuję – Uśmiechnęłam się.
Z: Powiemy im o nas po imprezie dobrze?
P: Jak chcesz – Weszłam do środka, widać było że impreza już trochę trwa. Postanowiłam że pozwiedzam dom.  Chodziłam z pokoju do pokoju, w końcu znalazłam inne drzwi niż te które widziałam. Otworzyłam je. Ściany pokoju były pomalowane na czarno. Jedna była zapełniona zdjęciami. Podeszłam do niej. Na większości zdjęć był Zayn z przyjaciółmi lub z fankami, nie wiem.  Nagle zauważyłam moje zdjęcie, jeszcze z gimnazjum. Miałam brązowe włosy do ramion, śmiałam się. Nie pamiętam tego zdjęcia, skąd on je miał?
Z: Zrobiłem je po kryjomu. – Oparty o futrynę drzwi powiedział. Wszedł do pokoju i zamknął drzwi na klucz.
P: Będą się martwić gdzie jesteś.
Z: Trudno. – Poruszał ponętnie brwiami.
Z jakieś 2 godziny, przesiedzieliśmy w jego pokoju. W końcu zeszliśmy, na dole zostało 7 osób, czyli reszta 1D i ich dziewczyny. 

Ruda- Część 3 :)


Hejka;P Dzisiaj taki kawałeczek ;< jutro będzie więcej, obiecuję;*
_________________________________________________________________________________
 Oczami Rudej
Kama wpakowała się do samochodu, Paulina poszła po swój i ruszyłyśmy. Zatrzymałyśmy się na parkingu, wysiadłyśmy i razem szłyśmy w stronę restauracji. Przed restauracją stało mnóstwo fanek.
R: O, co chodzi? –Spytałam się dziewczyn.
K: Chłopaki mają tu rezerwacje, pewnie właśnie zaczynają jeść. No cóż musimy się tam wepchać- westchnęłam po słowach Kamy i przełaziłyśmy przez tłum dziewczyn. Koło drzwi powiedziałam, na kogo jest rezerwacja i weszłyśmy. Coś czuje wspaniały wieczór...- powiedziałam do siebie ironicznie. Weszłyśmy do restauracji i od razu rzucił nam się w oczy stolik z 5 chłopakami, którzy się wygłupiali, gdy weszłyśmy spojrzeli się na nas. Po czym się ogarnęli i zaczęli spokojnie jeść, tylko Zayn zawiesił się na Pami i nie przestawał się na nią patrzeć. Po chwil chłopak obok, chyba Harry go szturchnął, a ten się ocknął. Kelner podszedł do nas i zaprowadził do stolika obok chłopaków. Mężczyzna w garniturze podał nam karty i zaczęłyśmy szukać czegoś dla siebie.
R: Kama ty tylko możesz pić, bo ja z Pami prowadzę, więc chcesz coś?
K: Nie napije się z wami jakiegoś innego napoju.
R: No spoko- popatrzyłyśmy jeszcze chwile w karty, gdy nagle poczułam na sobie czyjś wzrok. Spojrzałam na stolik chłopaków. Ci momentalnie spuścili głowy, a ja się uśmiechnęłam do siebie, po czym poinformowałam o tym dziewczyny. Na co i one się uśmiechnęły. Wróciłyśmy do wybierania potraw i znów to uczucie. Spojrzałam się na Zayna, a ten, co chwila zerkał na Paulinę.
R: Oj, Paulinko, Paulinko…
P: Co?- Spytała się mnie, a ja tylko lekko kiwnęłam głową w stronę chłopaków. Spojrzała się na nich i na Zayan, który zobaczywszy, że Paulina na niego spogląda zwrócił się do chłopaków.
Złożyłyśmy zamówienie, po czym kelner przyniósł nam napoje. Upijając łyk wsłuchałam się w słowa chłopaków.
K: Ruda?!
R: No co?
K: Nie podsłuchuj… SAMA! – Powiedziała do mnie po czym i ona zamilkła, by słuchać chłopaków.
H: Idź do niej.
Z: Nie.
Li: Czemu?
Z: Bo jest z przyjaciółkami i nie będę jej przeszkadzał.
Lou: No ja tam bym mógł pogadać z jej koleżankami-, po czym poczułyśmy wzrok i zaczęłyśmy udawać, że o czymś rozmawiamy.
R: Mój- poruszałam ustami, nie wydając dźwięku.
Dziewczyny się zaśmiały.
H: No ja też nie mam nic przeciwko.
Z: Dajcie spokój.
N: O nie, tak łatwo nie będzie.
H: Od razu mówię, że nie macie prawa zbliżać się do tej blondynki ona jest moja –powiedział Harry mierząc wszystkich wzrokiem.
N: Co nie ma tak, nikt nie powiedział, że można sobie rezerwować.
Lou: Od teraz można. Moja będzie dziewczyna w ciemno rudych włosach.
N: No nie ma tak- powiedział zrezygnowany Niall.
Li: Dobre!
H, Lou: Wiem!
H: On mówił do mnie!
Lou: Nie, do mnie!
Li: Mówiłem do obu i Zayna.. -Spojrzał się na chłopaka. -Niska brunetka.. Hmm.. Czyż nie idealna?
Razem z Kamilą się zaśmiałyśmy, a oni się na nas spojrzeli.
R: Hahaha… Dobra możesz zostać komikiem! -Powiedziałam spanikowana, a dziewczyny się niepewnie zaśmiały.
Potem kelner przyniósł nam dania i zaczęłyśmy jeść. W kółko czułam na sobie wzrok chłopaków, tak samo jak dziewczyny.
K: Mogliby, choć na chwilę przestać.
P: No milo by było.
Czas szybko mijał po skończonym obiedzie poprosiłyśmy o deser i rachunek. Ok. 19 chłopcy zaczęli się zbierać. Po jakiś 10 min. i my skończyłyśmy jeść. Więc zapłaciliśmy i ruszyliśmy do wyjścia. Przeszłyśmy się kawałek, po czym Paulina się od nas odłączyła, bo jej samochód stał troszkę bliżej.
K: Do zobaczenia w domu- pomachałyśmy sobie i ja, z Kamą ruszyłyśmy do samochodu. Mijałyśmy tłumy rozwrzeszczanych fanek.
K: Jezu, o co tyle zachodu.
R: Właśnie nie wiem.
Byłyśmy już nie daleko samochodu, gdy zobaczyłyśmy 2 chłopaków idących w naszą stronę. Gdy byli obok nas razem z Kamilą zostałyśmy wciągnięte za kontener i zaczęłyśmy wrzeszczeć, ale nasze twarze zostały zakryte przez dłonie.

czwartek, 22 listopada 2012

Kama#3

miłego czytania ! :*
_______________________________________

T: Kochanie wstawaJ – szturchał mnie
K: Jeszcze chwilkę – chrypnęłam
T: Jest już 7 , wstawaj
K: Siódma – poderwałam się – boże jak późno
T: Spokojnie podwiozę Cię – położył rękę na moim ramieniu
K: Spokojnie – burknęłam – Spokojnie to ja się chyba nie ubiorę
T: Zdążysz , śniadanie Ci zrobiłem , idź się ubierz i złaź na dół – po czym wyszedł z pokoju
K: Dzięki – krzyknęłam do taty
Zaścieliłam swoje łóżko i poszłam do łazienki , zabierając swój naszykowany strój :
http://stylistki.pl/3010-208338/ (oprócz sweterka)
W Londynie pogody były w opłakanym stanie . Często padał deszcz lub było pochmurno . Rzadko co wychodziło słońce.
Wzięłam poranny prysznic , ubrałam się i jak co dzień lekko się umalowałam .
Chwytając wypakowaną torbę i iphona zeszłam na dół .
Weszłam do kuchni w której roznosił się zapach ciepłych tostów
K: Mmm – wchłonęłam zapach nosem – Mniam – chwyciłam daną mi porcję i usiadłam na miejscu przy stole – Dziękuje – uśmiechnęłam się promiennie do ojca
T: Nie ma za co – pocałował mnie w czoło – To co o 7.45 wyjeżdżamy ?
K: Tak – westchnęłam – Wiesz co pan Mackgawlin kazał mi udzielać korepetycje z matematyki dla jakiegoś kolesia – skwasiłam minę
T: To chyba dobrze
K: Widzisz moją minę - pokazałam palcem na moją twarz – nie cieszę się – przy czym tata się zaśmiał
T: Ale to znaczy że jesteś dobra z matematyki
K: To nie znaczy że mam uczyć kogoś , dobra Ola, Ruda i Pami spoko one tak , ale chłopak ,który świeci dupą na lewo i prawo , bo myśli że jest najlepszy i najładniejszy w szkole , to ja kłaniam się w pół i mówię dziękuje – przegryzałam następnego tosta
T: Przymruż oczy , a to że będziesz pomagać komuś , to zrobisz dobry uczynek i sama sobie powtórzysz matematykę
K: Wiesz że nie pomagasz – powiedziałam ironicznie – Już nie mogę – odsunęłam od siebie talerz
T: Dobra zbieraj się pomału , wyjeżdżamy – zabrał kluczyki i wyszedł z domu
Schowałam telefon do kieszeni wcześniej pisząc sms do każdej z dziewczyn – będę niedługo w szkole , spotykamy się tak jak zawsze C: xx – założyłam kurtkę , przerzuciłam przez ramię torbę i wyszłam z domu , zamykając dobrze drzwi .

K: To pa – cmoknęłam tate w policzek – dzięki za podwózkę
T: O której będziesz w domu ? – zapytał kiedy wyszłam z samochodu
K: Hmm , po 16 powinnam być najpóźniej
T: To co mam zrobić na obiad ?
K: Wymyśl coś , lubię niespodzianki – uśmiechnęłam się i zatrzasnęłam drzwi od samochodu , pomachałam ojcu i udałam się w stronę wielkich drewnianych drzwi do szkoły .
Przepychałam się przez tłumy ludzi , którzy byli na zewnątrz .
Poszłam do szafki , zdjęłam kurtkę i włożyłam ją do metalowego schowka , poprawiłam włosy i poszłam do wspólnego miejsca mojego i dziewczyn .
R: Hej ! – podbiegła do mnie , ubrana w to : http://stylistki.pl/bez-nazwy-157315/
Po czym przytuliłyśmy się
K: No hej , gdzie dziewczyny?
R: Pami jednak nie przyjdzie , pewnie ci pisała ,ale miałaś pewnie na wibracje – westchnęła i poszłyśmy do naszego miejsca , siadając na ławce
K: Poczekaj sprawdzę – chwyciłam telefon – Miałaś rację napisała – weszłam w esa -
#P: nie idę dzisiaj do szkoły , wymiotowałam ._.
po czym odpisałam jej : uu .. trzymaj się :*
Po czym schowałam telefon do kieszeni
K: Nie fajnie - mruknęłam – A Ola ?
R: Powinna zaraz być .. – zaczesała swoje długie włosy
RiK: Hej ! – podeszłyśmy do niej i przytuliłyśmy ją na przywitanie
O: Hej hej – odwzajemniła uścisk
K: Żal już dzwonek – skwasiłam minę kiedy usłyszałam dzwonek na lekcje
O:Pami nie ma a ja nie mam z kim na angielskim siedzieć , to za 45 minut –po czym odeszła pod daną salę
R: Co masz ? Bo ja muzykę
K: Historia , dobra zwijam się bo babka jest często wcześniej pod salą – po czym odbiegłam od niej i udałam się pod daną salę .
Lekcja minęła szybko . Tak jak dwie następne . Była pora na lunch , poszłyśmy z dziewczynami do stołówki . Zajęłyśmy stolik i jadłyśmy wspólnie drugie śniadanie , śmiejąc się przy tym .

Pami :-)


Cześć cześć, tutaj pami i imagin hehe




Ranek godzina 6.00. Pierwszy raz tak wcześnie wstałam. Wyczołgałam się z łóżka i poszłam do łazienki. Po godzinie byłam już gotowa, zeszłam na dół  żeby zjeść coś na śniadanie. Wyjęłam z szafki miskę, nasypałam trochę płatków i polałam mlekiem. Usiadłam przy blacie i powoli jadłam. Słyszałam tylko chrupanie kawałków kulek czekoladowych. Nagle usłyszałam dzwonienie do drzwi. Podbiegłam i spojrzałam przez Judasza, Tate. Hymm on chyba ma dzisiaj na 9.00 co on tu robi? Otworzyłam wielkie drewniane wrota i spytałam się. – Co tutaj robisz? – Uśmiechnęłam się.
T: Zrywamy się z lekcji chodź! – Krzyknął.
P: No nie wiem…
T: Nie daj się prosić – Zrobił minę zbitego psiaka. Zaczęłam się śmiać.
P: Masz idealne oczy do tej miny. – Poczochrałam go po włosach. – No dobra, tylko wezmę klucze, poczekaj. – Po chwili wróciłam do Tate’a, zakluczyłam drzwi i wyszliśmy – To gdzie idziemy?
T: Niespodzianka, to nie daleko – Uśmiechnął się. Po 5 minutach doszliśmy do pobliskiej plaży.
P: Jej jak tu pięknie, jak mogłam nie znaleźć tego miejsca? – podrapałam się po brodzie. Usiedliśmy na suchym piasku, na szczęście w Los Angeles jest zawsze słonecznie.
T: Wiesz, zawsze tu przychodzę jak muszę coś przemyśleć. Jak chcę uciec od tego cholernego świata, wtedy patrzę na morze, na tę nieograniczoną przestrzeń. Myślę „ ja też chcę tak”, problemy znikały by jak fale rozbijające się o piasek i byłbym jak woda raz cichy, raz porywczy. Lecz nie, muszę tkwić  w tym gównie, duszę się w nim. Kiedyś umrę Pauline, wtedy będę jak morze. Błąkał się właśnie po nieograniczonej przestrzeni i będę miał wszystko gdzieś. Będę w niebie.  - Oparłam głowę na jego ramieniu i uśmiechnęłam się.
P: Dziękuję że mnie tu zabrałeś. – Przesiedzieliśmy tak pare godzin, potrzebowałam tego. Potem wróciliśmy do domu. Chciałam żeby Tate jeszcze przyszedł do mnie, ale miał ważną sprawę do załatwienia. Otworzyłam drzwi i pobiegłam jak co dzień schodami na górę do pokoju. Mama zawsze w piątki wracała późno. Włączyłam muzykę i zaczęłam czytać książkę.
Kolejne dwa tygodnie minęły szybko, jak codziennie chodziłam do szkoły, spotykałam się Tatem. Na szczęście nie miałam biologii bo pani chora jest, od tamtego zdarzenia boje się tego chłopaka.
Sobota, godzina 20.
Jak zawsze słuchałam Kingsów i siedziałam przed laptopem. Usłyszałam wchodzenie po schodach, Pewnie to Tate więc podeszłam do drzwi, gdy już był blisko otworzyłam.
Z: No cześć – Puścił do mnie oko.
P: Co Ty tu robisz? – Zdziwiona zapytałam.
Z: Przyszedłem do ciebie – Uśmiechnął się – A i mam coś – Zza pleców wyjął wielki bukiet czerwonych tulipanów. – Mogę wejść? – Zapytał się.
P: Skąd wiesz gdzie mieszkam?
Z: Jeezu zawsze zadajesz tyle pytań? Mam swoje wtyczki – Zaśmiał się. Po chwili ciszy, dałam mu przestrzeń do wejścia do pokoju.  Stanął obok mnie, dając mi kwiaty. – Podobno twoje ulubione – Skąd on to wszystko wiedział?
P: Dziękuję – Położyłam tulipany na szafce. Usiadłam na łóżku i gapiłam się w mój śliczny czarny dywan. Nagle poczułam dłoń Zayna na moim udzie, odwróciłam się w jego stronę.
Z: Podobasz mi się i to bardzo. – Jeździł ręką w górę i w dół. – Tak sobie pomyślałem, że moglibyśmy pójść na randkę?  - Zanim zdążyłam coś odpowiedzieć, chłopak zamknął  moje usta pocałunkiem. Tym razem nie dałam się i odepchnęłam go. – No nie bądź taka, przecież wiem że się zgadzasz.
P: O co Ci chodzi? Pożartowałeś sobie ze mnie? Jak tak, to możesz już iść – Podbiegłam do drzwi i otworzyłam mu je.
Z: To nie są żarty, naprawdę podobasz mi się.
P: Czemu miałabym Ci uwierzyć?
Z: Gdybym sobie żartował, zrobiłbym to przy wszystkich w szkole. –Wygrał, było w tym trochę prawdy. Zamknęłam drzwi, Zayn uśmiechnięty podszedł do mnie lekko oparł się o mnie i pocałował mnie. Po paru minutach, przenieśliśmy się na łóżko. Na chwilę oderwałam się od jego ust i powiedziałam.
P: Nie powinniśmy się lepiej poznać? Nic nie wiem o tobie.
Z: Porozmawiamy sobie na randce dobrze? Mam teraz fajniejsze rzeczy do roboty. – Poruszał zabawnie brwiami. Powinnam się teraz nie zgodzić, nie wiem czemu tego nie zrobiłam. Całowaliśmy się dalej, po chwili odepchnęłam go.
P: Nie tak, nie będzie. – Wyrzuciłam go z pokoju.
Z: Co się stało? – Krzyknął.
P: Najpierw musimy się poznać. Nie umiem inaczej.
Z: Po co? Ja o tobie dużo wiem. Wiem ze twoje ulubione kwiaty to tulipany,  nigdy nie masz pełnego zaufania do innych. Kochasz czytać, szczególnie o wampirach, wilkołakach i innych stworach. Uwielbiasz lasange twojej mamy i nie lubisz Bożego Narodzenia. Mam mówić dalej?
P: Skąd to wszystko wiesz?
Z: Ja też  nie jestem stąd, chodziliśmy kiedyś do tej samej szkoły. Poznałem cię w Polsce, byłaś zupełnie inna, radosna, każdy chłopak za tobą biegał. Mogłaś mieć każdego na skinienie palca, zupełnie jak ja teraz.
P: Nie pamiętam cię.
Z: Bo nie miałem jak do ciebie podejść, chciałem porozmawiać ale nie miałaś czasu.
P: Cóż jak widzisz wszystko się zmieniło, nie jestem już tą samą osobą.
Z: Czemu?
P: To już nie twoja sprawa.
Z: Chciałaś porozmawiać – rozmawiamy więc oczekuje odpowiedzi.
P: No dobra. Moi rodzice się rozwiedli, przeze mnie.  Robiłam im ciągle problemy, oni obwiniali siebie nawzajem, gdy było już coraz lepiej okazało się ze mój tata zdradza mamę. Mama nie chciała go znać, ja także wiec wzięli rozwód. Od tego czasu, nie ufam nikomu.
Z: Bardzo mi przykro. Mogę wejść?  - Zaczął lekko drapać drzwi.
P: Nie ma potrzeby. – Wstałam spod drzwi i otworzyłam mu je. Nagle podszedł do mnie i mnie przytulił.
Z: Ja cię nie zdradzę, możesz mi ufać.  – Jasne…  Po chwili usiedliśmy na podłodze, rozmawialiśmy, całowaliśmy się nawet czasem się śmiałam co u mnie było rzadkością. W końcu Zayn wyszedł a ja poszłam spać.

Ruda #2


Sieeeee-manko! Piszę Ruda ;3 To jest 2 część mojego imaginu, następna będzie niedługo! :D Mam w głowie mnóstwo pomysłów, które chce przelać tutaj, trzymajcie za mnie kciuki. :)
_________________________________________________________________________________


Oczami Rudej
Wyciągnęłam szampana i zaczęłyśmy świętować. Zaczęło się spokojnie, otworzyłam szampana i nalałam go do kieliszków. Pami opowiedziała mi o akcji w sklepie i wtedy przypomniało mi się o One Direction.
R: No, Kama to pokarz nam tych przystojniaków – zaśmiałam się.
Wyjęłam laptopa i podałam go Kamili. Ta wystukała w Google "One Direction" i spytała się nas:
K: Piosenki, Video Diary czy zdjęcia?
R: Daj najpierw zdjęcia- powiedziałam, a Pami mi przytaknęła.
Otworzyła grafikę i pokazała nam ich.
K: To jest Liam, Niall, Harry, Louis i ten to Zayn.
Popatrzyłyśmy się na nich. Louis, słodki jest. Uśmiechnęłam się.
R: Lou jest mój- oznajmiłam.
K: Ja zajmuję Harrego- pokazałam nam język- a ty Pami?
Dziewczyna poparzyła się przez chwilę na nich i wytrzeszczyła oczy.
P: OMG! – Wrzasnęła- Nie wierzę!
K: Co się stało?!
P: To Zayn, ten Zayn ze sklepu.
R,K: Cooo?!
P: No, wszędzie poznałabym te oczy.
R: Dziewczyno, ale masz szczęście –pokiwałam głową.
P: Przynajmniej wiem, o co chodziło mu z kamerami i kasą- Paulina momentalnie posmutniała.
K: Nie przejmuj się, nie zna się i nie wie- uśmiechnęłyśmy się.
R: Dobra koniec tego- zamknęłam laptopa i włączyłam kanał muzyczny, pogłośniłam na maxa i zaczęłyśmy śpiewać, no dobra drzeć się na całego ryja. Dobrze, że nie mieliśmy sąsiadów. Tańczyłyśmy w ryt muzyki, śmiejąc się i robiąc sobie zdjęcia. Z szampana przeszłyśmy na piwo, koniak i łyski. Oprócz Pami ona nie przesadzała, bo jutro miała spotkanie, ale też się nieźle bawiła. Lekko już pijane zaczęłyśmy grać w butelkę nasze pytanie i zadania były nie od wykonania jednak próbowałyśmy. Nie wiem, która zaczęła, ale po paru zadaniach zaczęłyśmy ścigać się po całym domu. Biegałyśmy po schodach, pokojach, a nawet Kama wylądowała na dachu. Ja dobiegłam do basenu przed naszym domem i z trudem zatrzymałam się przed nim, żeby nie wpaść. Ale nie, po co, odwróciłam się i wpadła na mnie rozpędzona Kamila, a za nią Pami w samej bieliźnie. Zaczęłyśmy się chlapać i nurkować. Po wyjściu ubzdurało nam się, że świeci słońce i zaczęłyśmy się opalać. Zabawa skończyła się koło 4. Pami ustawiła sobie wcześniej budzik, gdybyśmy zasnęły przed oglądanym filmem. Tak się stało.
Obudził nas budzik Pauliny ok. 9. Niechętnie wstałam z kacem i poszłam zrobić śniadanie. Pami poszła się szykować, a Kama smacznie spała.
Wyjęłam misę i wsadziłam potrzebne produkty do naleśników. Zaczęłam je miksować. Ten dźwięk był tak drażniący, więc chciałam szybko skończyć. Wyłączyłam mikser z ulgą. Nagrzałam patelnie i zaczęłam smażenie. Po 30 min. ja skończyłam smażyć, Pami zeszła już ubrana w granatowe jeansy, luźną koszulę na ramiączka w kolorze mglistego różu z kołnierzykiem i dekoltem w serek. Do tego nałożyła jasno szarą marynarkę, ma szyi zawiesiła sobie naszyjnik w kolorze marynarki z sercem i założyła bransoletkę z perłami, w kolorach białym, mglistym różowym i kremowym. Na ramie przerzuciła czarną torebkę i miała już na sobie czarne buty za kostkę. Rozpuściła włosy i była lekko umalowana jak zawsze. Wyglądała przecudnie. Nałożyłam jej naleśnika do środka wsadziłam Nutelle, zawinęłam i ozdobiłam gałką lodów i polewą czekoladową. Od zawsze lubiłam gotować i dziewczyny przy mnie miały niezłą wyżerkę.
P: Ty chcesz żebym przytyła i nie zmieściła się w moje ulubione spodnie?
R: No oczywiście- pokazałam jej język przygotowałam naleśnika Kamili i sobie. Po 10 min. Paulina już wychodziła, więc dałam jej buziaka i poszłam obudzić tego śpiocha.

Oczami Kamili
Poczułam lekkie szarpanie.
R: Wstawaj śpiochu, bo zaniosę Ciebie do basenu
Po usłyszeniu słów szybko otworzyłam oczy i poczułam ból głowy.
K: Jezu, ale mnie głowa boli.
R: Nie dziwię się -powiedziałam, po czym wskazała na butelki po alkoholu. Przypomniała mi się większość rzeczy i zaśmiałam się z siebie. Ja Superwomen na dachu, dobrze, że Pami mnie z niego zdjęła.
R: Śniadanie na stole -powiedziała.
Wstałam i poczłapałam za wysoką dziewczyną do kuchni.
Zjadłam dużą porcje naleśników. Byłam pełna, a Ruda wpychała mi kolejnego. Spojrzałam na zegarek 10:45. Hmm… Nie mam na dziś nic zaplanowane, na szczęście. Ból głowy nie dawał mi spokoju, więc wzięłam proszki i popiłam wodą.
R: O 16 wybieram się po Pauline i idziemy coś zjeść, idziesz z nami?
Przytaknęłam i poszłam do pokoju, wzięłam świeże ubrania i poszłam się wykąpać. Gorący prysznic tego mi trzeba. Wyszłam po 30 min. i ubrałam się w kremowy sweterek, czarne spodnie do tego czarne kolczyki i byłam gotowa. Wyszłam z łazienki, przed, którą spotkałam, rudzielca z beżowym sweterkiem i lekko różowymi jeansami w ręku. Uśmiechnęłam się do niej i poszłam do pokoju. Słyszałam jak odkręca wodę i śpiewa pod prysznicem. Usiadłam przed toaletką i umalowałam się jak miałam w zwyczaju. Spojrzałam się w lusterko i odtworzyłam laptopa, który stał koło mnie. Twitter był pierwszą stroną, którą otworzyłam. O chłopaki dodali nowego, posta. Dziś będą w restauracji, do której my się wybieramy. Mam nadzieję, że o tej samej godzinie. Czas mi szybo leciał po 15 zeszłam na dół i usiadłam koło Rudej na kanapie.
K: Co przeglądasz? –Spytałam zaglądając Rudej w laptopa, do swojej kreacji dodała naszyjnik z sercem w wzór panterki, czarny zegarek, kremowe kolczyki i bransoletkę z kuleczkami w kolorze swetra.
R: Chłopaków -wyszczerzyła się do mnie i pokazała mi parę ich filmików. Razem zwijałyśmy się ze śmiechu oglądając ich. O 15:30 zaczęłyśmy się szykować do wyjścia. Wzięłam swoją czarną torebkę wsadziłam do niej różne rzeczy i podobnie zrobiła Ruda ze swoją rudą torebką w tym samym kolorze, co jej sznurowane buty za kostkę z futerkiem. Sama założyłam czarne buty za kostkę i przewiązałam szyje szalikiem, trochę ciemniejszym od sweterka, zamknęłyśmy dom i poszłyśmy do samochodu.

Oczami Pauliny
Wyszłam z domu i wpakowałam się do samochodu. Nie wypadało mi się spóźnić 1 dnia, więc wyjechałam 30 min wcześniej. Spojrzałam jeszcze raz na kartkę z adresem i wystukałam go w nawigacji. Jechałam 15 min., zatrzymałam się przed wielkim budynkiem.
Oddychaj spokojnie- mówiłam do siebie- nie zmarnuj tej szansy. Kierowałam się do głównego budynku, w którym powitała mnie miła sekretarka.
S: W czym mogę pomóc?
P: Mam na imię Paulina Scherwadzky i zostałam zaproszona tutaj na starz.
S: A tak, tak. Proszę bardzo- wskazała drzwi po lewo- proszę tam zapukać, tam panią przyjmą.
Podziękowałam i pewnym krokiem skierowałam się w stronę drzwi. Zapukałam i została zaproszona do środka jak mówiła sekretarka.
Najpierw pokazałam swoje SV mężczyźnie w blond włosach. Przygotowanego do robienia zdjęć, modelkom.
M: Naprawdę podoba mi się twoje SV, chciałbym żebyś pokazała, co potrafisz. Dzisiaj mamy 1 sesję, więc chciałbym zobaczyć Ciebie w akcji.
P: Oczywiście nie ma problemu.
M: To dobrze. Choć za mną do pokoju. Zostawisz tam swoje rzeczy, a jak się postarasz będzie to twoje biuro- uśmiechnął się do mnie.
Już to sobie wyobrażałam ja fotograf w magazynie Vogua z własny biurem. Mężczyzna zaprowadził mnie do pokoju, zostawiłam swoje rzeczy i zaprowadził na plan. Pokazał mi sprzęt i stanął z boku. Czułam jak mnie obserwuje, ale nie mogłam tego zmarnować. Wzięłam odpowiedni obiektyw, złączyłam go i po chwili weszły modelki. Wyglądały pięknie, a ja musiałam to uwiecznić. Na początku byłam niepewna, ale potem wczułam się i odpłynęłam w tym, co kocham.

P: Dobra sesja skończona. Dziękuje wam bardzo- wszyscy po moich słowach zaczęli bić brawo.
Dyrektor biura podszedł do mnie, przełknęłam ślinę i czekałam na werdykt.
M: Naprawdę podoba mi się twoja praca i swoboda, gdy robisz zdjęcia. Choć do mojego biura podpiszemy umowę i zaczynasz pracę.
Z biura mojego szefa wyszłam szczęśliwa. Udało się- mówiłam sama sobie. W duchu cieszyłam się jak dziecko. Dziewczyny już na mnie czekały.
P: UDAŁO MI SIĘ!- Wrzasnęłam do nich. One szybko do mnie podbiegły i zaczęły mi gratulować. Wsiadłyśmy do samochodu i pojechaliśmy do restauracji uczcić moje zwycięstwo.

środa, 21 listopada 2012

Kama#2

HEJ! część dalsza :3
______________________________________________________________________________

Ch: Boże nic Ci nie jest – kucnął przy mnie chłopak
K: Myślę że nie , ale uważać mógłbyś – burknęłam
Ch: Przepraszam – wyciągnął do mnie rękę ,abym chwyciła ją i wstała z jego pomocą
K: Dam radę – pacnęłam jego rękę , po czym wstałam na równe nogi
Ch: Na pewno nic ci nie jest ? – dopytał się poprawiając  swoje włosy
K: Nie i już się tak nie martw – powiedziałam pod nosem
Ch: Dobrze już – odpowiedział oschle
Po Czym podeszłam do drzwi i chwyciłam za klamkę .
Ch: Do zobaczenia jutro na matmie – usłyszałam za sobą .
Przystanęłam przed drzwiami , odwracając się w jego stronę . Czy to on ? pomyślałam .
Posłałam mu mrawy uśmiech , po czym przeszłam przez drzwi .
Chwilę potem stałam już pod szafką , wyjmując z niej ćwiczenia dla przyjaciółki . Zatrzasnęłam metalowe drzwiczki i kierowałam się w wcześniejsze miejsce .
Idąc wielkim korytarzem , pocierałam się w bolące czoło . Widziałam go , stał pod ścianą z czterema kolegami . Na mój widok chyba się przestraszył , to normalne .. chyba .
K: Proszę – podałam jej ćwiczenia
O: Dziękuje , co tak długo ? – zaczęła przepisywać  ów zadanie
K: Miałam lekki wypadek – machnęłam ręką
R: Jaki wypadek ?
K: Mój kochany sąsiad walnął mnie drzwiami
Ch: Nie twój , ale dziękuje za kochany – momentalnie odwróciłam się z dziewczynami w jego stronę
K: Nie zrozumiałeś ironii – odezwałam się do niego
Ch: Moim zdaniem to nie była ironia , tylko ktoś się zakochał – podszedł do mnie lokaty brunet
K: Jakie zakochał ?!– zakpiłam sobie
Ch: A nie? – skrzyżował ręce na piersi
K: Przepraszam kochanie  , ale nie należę do tych dziewczyn które Cię uwielbiają – uśmiechnęłam się ironicznie
Ch: Jesteś strasznie ironiczna misiu
K: Przywyknij
Ch: Tak czy siak , będziesz moją nową nauczycielką  od dodatkowej matmy
K: Jak to ?! – podskoczyłam – ja ?! – parsknęłam
Ch: No Ty – uśmiechnął się lekko
K: Nieźle sobie ubzdurałeś – zakrzyżowałam swoje ręce na wysokości piersi
Całym zdarzeniu przyglądały się dziewczyny , nawet Ola , która zamiast przepisywać dane zadanie , patrzyła się na naszą rozmowę
Ch: Zapytaj się profesora
K: Przecież to jakaś bujda – nie dowierzona odpowiedziałam
Ch: Środa  godzina 17 , możesz do mnie wpadać i uczyć mnie matematyki
K: Jeśli ja się nie dowiem , co i jak , nie będę wpadać do Ciebie  - przewróciłam oczami – A jeśli to prawda to ja będę mówić kiedy mam do Ciebie „wpadać” – zrobiłam cudzysłów w powietrzu
Ch: To sobie jutro z nim pogadaj
Z: Dobra chodź już Hazz – pociągnął go za rękaw
K: Tak weź już go stąd, powietrze marnuje
Ch: Będę marnował twój wolny czas – po czym odszedł
Momentalnie odwróciłam się do dziewczyn , kipiała ode mnie wściekłość .
P: Zayn – szepnęła – jezuuu – westchnęła głęboko łapiąc się za swoją klatkę piersiową
O: To masz fajnie – spojrzała sie na mnie brunetka
K: Cicho , piszesz to zadanie czy nie
O: Jużjuż – zabrała się za przepisanie
R: Spoko będzie  , pewnie chłopczyk sobie ubzdurał
K: Oby – po czym usiadłam obok Oli na ławce

Dalsze lekcje minęły szybko  , na szczęście . Wzięłam z szafki swoje rzeczy , po czym wyszłam ze szkoły . Pożegnałam się z przyjaciółkami . Szybko szłam do domu , chciałam już być pod kocykiem i w ręku trzymać kubek ciepłej herbaty . Wybrałam skróty, jak zwykle . Szłam żwawym krokiem, wsunęłam na swoje uszy słuchawki i wsłuchiwałam się w słowa piosenek. Przemyślając dane sytuacje z mojego życia .

K: Cześć !– krzyknęłam tak ,że poszło echo po wielkim domu – Halo jest ktoś ? –rzuciłam torbę i klucze w kąt .
M: Cześć – momentalnie pisnęłam na jego głos
K: Przestraszyć to ty umiesz – powiedziałam do brata  - gdzie mama ?
M: No przecież jest na rozdaniu nagród – chwycił swoje kluczyki od samochodu , po chwili zakładał buty
K: No tak , zapomniałam – pacnęłam się w czoło – a Ty gdzie ?
M: Jadę do pracy
K: O tej porze ?! – zdziwiona spojrzałam na zegarek – jest 16
M: Czy ty masz coś z pamięcią ? Jestem szefem restauracji  wpadam do niej co parę godzin
K: Dobra, sory – burknęłam – A tata ?
M: W-pra-cy – powiedział sylabowo – Nic z Tobą nie lepiej – po czym trzasnął drzwiami i słyszałam odpalanie samochodu
Wyjrzałam przez okno  , widziałam jak z piskiem opon wyjechał z podwórka
K: Niech ci zabiorą prawko – chwyciłam torbę i udałam się do swojego pokoju
Rzuciłam się na łóżko , włączyłam laptopa , po chwili zaczęłam rozmawiać z dziewczynami na skajpaju. Zawsze robiłyśmy razem lekcje, pomagając sobie . Po skończeniu odrabiania lekcji poszłam coś schrupać , umyć się i poszłam spać .